Żółw, który pomagał innym

Był sobie mały żółw o imieniu Tuli. Miał miękki pancerz w kolorze mchu i powolny, spokojny krok. Tuli lubił spacerować po łące i słuchać śpiewu ptaków. Lubił też pomagać.
Pewnego poranka spotkał kaczątko, które zabłądziło i nie mogło znaleźć mamy. Kaczątko kiwało małym skrzydełkiem i patrzyło smutno.
„Nie mogę znaleźć mamy”, powiedziało cicho.
Tuli uśmiechnął się i skinął głową.
„Chodź ze mną. Pójdziemy razem, zobaczymy staw”, odpowiedział spokojnie.
Szli wolno, krok za krokiem. Po drodze Tuli rozmawiał z kaczątkiem, a ono opowiadało o pływaniu. Wkrótce usłyszeli głośne „kwa, kwa” — mama kaczka czekała na brzegu. Kaczątko przytuliło się do mamy i skakało ze szczęścia.
Niedaleko spotkali jeża Borka. Borku był trochę zmartwiony. Zgubił swoje ulubione jagody.
„Są tu wszędzie listki”, mówił cicho Borku. „Nie mogę ich znaleźć”.
Tuli pomógł szukać. Chodził powoli i sprawdzał każdy listek. W końcu znalazł mały, błyszczący koszyczek z jagodami pod kępką trawy.
Borku skakał radośnie.
„Dziękuję, Tuli!” zawołał.
Gdy słońce zaczęło chylić się ku zachodowi, przy stawie siedział żabek Fifi. Był zmęczony po skokach. Nie mógł już sam wrócić na liść.
Tuli położył obok żabka swój pancerz i pomógł mu wspiąć się. Potem wolno pomaszerował z nim aż do bezpiecznego liścia.
Wieczorem wszystkie zwierzątka zebrały się pod wielkim dębem. Śmiali się i dzielili opowieściami o tym, jak Tuli pomagał każdego dnia. Tuli siedział spokojnie i patrzył na przyjaciół.
Było mu ciepło w sercu, bo widział, że jego pomoc sprawia radość innym.
„Dziękujemy, Tuli”, powiedziały wszystkie głosy razem.
Tuli wiedział, że pomoc małego przyjaciela jest ważna.
I tak, noc zapadła spokojna i cicha. Tuli zasnął z uśmiechem, gotowy, by jutro znów pomóc komuś w potrzebie.




