Zabawa, która połączyła wszystkich

Maja przyszła do przedszkola z uśmiechem. W szatni odwiesiła kurtkę, wzięła mały plecak i pobiegła do sali, gdzie leżały klocki, farby i miękki dywan. Słońce świeciło przez okno. Wszystko pachniało kredkami i świeżo umytymi zabawkami.
Pani Basia zapytała:
— Co dziś zrobimy?
Kuba krzyknął radośnie:
— Zbudujemy zamek z klocków!
Ola przytuliła swoją pędzelek i powiedziała cicho:
— A ja chcę malować domki.
Franek podskoczył i dodał:
— A ja chcę się chować i szukać!
Maja poczuła, że nikt nie słyszał wszystkich pomysłów. Trochę się zasmuciła, bo chciała, żeby każdy był szczęśliwy.
Usiadła na dywanie i spojrzała na klocki, farby i szeroki kocyk. Pomyślała przez chwilę, bawiąc się jednym żółtym klocem. Potem wstała, podeszła do kolegów i uśmiechnęła się nieśmiało.
— A może połączymy wszystkie zabawy? — zaproponowała. — Zbudujemy miasto z klocków, pomalujemy domki, a potem będziemy się chować w małych uliczkach.
Pani Basia klasnęła w dłonie.
— To brzmi wspaniale — powiedziała. — Każdy może zrobić coś swojego.
Dzieci od razu zaczęły działać. Kuba układał wieże, Ola malowała kolorowe drzwi, Franek ukrywał się za kartonowym mostem, a Maja pomagała przybudowywać małe domki. Śmiech mieszał się z kleksem farby i szelestem klocków. Każdy wiedział, że jego pomysł jest ważny.
Maja poczuła ciepło w sercu, kiedy zobaczyła, że wszyscy pracują razem i uśmiechają się do siebie. Kiedy miasto było gotowe, dzieci usiadły na dywanie i pogratulowały sobie nawzajem.
— To nasza wspólna zabawa — powiedziała Ola.
— I wszyscy się w niej mieszczą — dodał Kuba.
W sali zrobiło się cicho i spokojnie, bo każdy czuł, że jest ważny i że razem jest raźniej. Pani Basia podała miseczkę z jabłkami. Dzieci dzieliły się kawałkami i opowiadały, co najbardziej lubią w swoim mieście. Maja uśmiechnęła się jeszcze raz i wiedziała, że dziś nauczyła się czegoś miłego — że słuchanie innych i dzielenie się pomysłami sprawia, że zabawa staje się piękniejsza.




