Wróżka, która odkryła radość dzielenia się

W małym ogrodzie, pod płatkiem stokrotki, mieszkała wróżka o imieniu Lila. Miała skrzydełka jak liście i głos jak dzwoneczek. Pewnego poranka znalazła w trawie słoiczek pełen maleńkich, świecących pyłków. Pyłki mieniły się jak gwiazdki i pachniały miodem.
Lila wzięła słoiczek ze sobą i schowała go pod listkiem. Myślała, że to jej sekret. Każdy pyłek dawał małe światło i ciepło. Lila używała ich, żeby rozjaśnić swoją chatkę, i czuła się bezpiecznie. Ale wkrótce usłyszała kroki.
— Lila, czy możesz mi pożyczyć światło? — zapytał jeżyk Jaś. — W moim tunelu jest ciemno.
Lila spojrzała na słoiczek. Chciała go zatrzymać. Bała się, że bez pyłków będzie samotna w nocy. Jeżyk kiwnął główką i uśmiechnął się nieśmiało.
Lila wzięła jednego pyłka i podała go Jasiowi. Pyłek delikatnie uniósł się i zajął drogę do tunelu. W tunelu zrobiło się ciepło i jasne. Jaś wyszedł, jego oczka błyszczały.
— Dziękuję, Lila! — zawołał wesoło.
Lila nagle poczuła coś innego niż wcześniej. W sercu zrobiło się jej ciepło podobne do tego, które dawały pyłki. Zobaczyła, że radość Jasia jest jej radością.
W ciągu dnia do ogrodu przyszły inne zwierzątka i małe wróżki. Każde prosiło o choć jeden pyłek: mały ptaszek, kotek, a nawet stara biedronka. Lila rozdawała pyłki powoli. Zobaczyła, jak ogród rozkwita światłem i śmiechem. Zwierzątka dzieliły się opowieściami. Wróżki tańczyły wokół.
Gdy dała pierwszy pyłek, poczuła ciepło w sercu. Potem zrozumiała, że radość nie robi się mniejsza, gdy się nią dzieli — ona się mnoży.
Wieczorem, pod stokrotką, Lila i jej przyjaciele siedzieli razem. Światła z pyłków tańczyły na liściach. Lila przytuliła słoiczek, ale już nie tak kurczowo. Wiedziała, że zawsze może podzielić się tym, co ma. I że wtedy ogród będzie jaśniejszy dla wszystkich.







