Wróżka i tajemnica leśnego pyłku

Wróżka Lilia mieszkała w małej dziupli pod liściem paproci. Każdego ranka zbierała złoty leśny pyłek i posypywała nim pąki, żeby kwiaty budziły się do życia. Tego dnia pyłek był blady i ciężki. Kwiaty kiwały głowy i nie otwierały płatków.
Lilia spojrzała na swoje dłonie. Pyłek nie błyszczał jak zwykle. Poczuła troskę w sercu. Postanowiła dowiedzieć się, co się stało. Wyruszyła leśną ścieżką i spotkała małego zajączka.
— Co się stało, Lilio? — zapytał zajączek.
— Mój pyłek stracił blask — odpowiedziała wróżka. — Kwiaty nie chcą się budzić.
Zajączek pomógł przeszukać krzaki. Potem dołączyła wiewiórka z puszystym ogonem. Siedzieli razem pod starym dębem i myśleli. Lilia spróbowała potrząsnąć woreczkiem z pyłkiem. Nic. Spróbowała dmuchnąć na niego ciepłym powiewem wiatru. Nic.
Wreszcie wzięła głęboki oddech i zapytała:
— Czy pyłek jest smutny?
Wcisnęła palec w drobiny i poczuła, że coś miękkiego otula pyłek. To były małe krople rosy, które ciężko przylepiły się do ziarenek. Pyłek był wilgotny i nie mógł błyszczeć. Lilia uśmiechnęła się cicho. Wiedziała, że potrzebuje czasu i czułości.
— Pomożemy mu — powiedziała Lilia.
Zajączek przyniósł mały listek, wiewiórka znalazła suchy mchu, a Lilia poprosiła promyk słońca o trochę ciepła. Położyli pyłek na mchu i uścisnęli go delikatnie liściem. Śpiewali cichą piosenkę, taką, którą śpiewały pszczoły przy poranku.
Po chwili krople rosy odparowały, a pyłek zaczął znów iskrzyć się jak małe gwiazdki. Kwiaty rozwinęły płatki i zapach rozszedł się po całym lesie. Wszystkie stworzenia klasnęły łapkami i zatańczyły wokół wróżki.
Dzięki cierpliwości, ciekawości i wspólnej trosce las znów rozkwitł. Lilia poukładała pyłek w woreczku i przytuliła przyjaciół. Wiedziała, że gdy ktoś ma problem, warto pytać, słuchać i pomagać. W lesie znów było ciepło, jasno i spokojnie.



