Wilk, który pomagał innym

W lesie mieszkał mały wilk o imieniu Wiluś. Był miękki w futerku i miał łagodne oczy. Lubił rano spacerować po ścieżkach i witać się z drzewami. Najbardziej lubił widzieć, jak jego przyjaciele uśmiechają się.
Pewnego dnia usłyszał ciche popiskiwanie. Pod krzakiem siedział jeżyk i nie mógł przejść przez mały strumyk. Kamienie były śliskie, a jeżyk bał się zmoczyć kolców. Wiluś pomyślał przez chwilę. Potem położył się bokiem nad wodą i zrobił z siebie most. Jeżyk przeszedł po futrze wilka i podziękował.
— Dziękuję ci, Wilusiu — powiedział jeżyk i potrząsnął nosem.
Wiluś uśmiechnął się. Czuł ciepło w środku, kiedy mógł komuś pomóc. To nie była wielka rzecz, a jednak zrobiła wielką radość.
Kiedy wracał dalej, zobaczył małą zajączkę, która zgubiła swoją kolorową kokardkę w krzakach. Zajączka szukała jej pod liśćmi i pachniała odrobinę zmartwieniem. Wiluś powąchał ziemię i delikatnie przesunął gałązkę łapą. Kokardka wypadła jak mała gwiazdka. Zajączka podskoczyła z radości.
— Jesteś bardzo miły — powiedziała i zaraz przytuliła się do wilka.
Na gałęzi siedziała mała sikorka. Zobaczyła, że ktoś utknął w korze drzewa. To była gąsienica, która chciała wrócić do liści. Wiluś obrócił się i delikatnie wskazał palcem łapy drogę. Sikorka przyniosła liść, a gąsienica wspięła się z pomocą przyjaciół.
Pod wieczór wszyscy spotkali się na polanie. Każdy niósł coś małego: jagodę, orzech, list. Siedzieli razem i patrzyli, jak słońce maluje chmury różem. Wiluś czuł, że świat jest cieplejszy, kiedy dzieli się dobrocią.
— Jutro też pomożesz? — zapytała zajączka.
— Tak — odpowiedział Wiluś. — Chętnie.
Wszyscy zasnęli spokojnie. Las był cichy i bezpieczny, a mały wilk miał w sercu radość z każdego dobrego uczynku.






