Uścisk, który wszystko zmienił

Hania miała pluszowego misia, który nazywał się Pucuś. Lubiła chodzić na podwórko. Lubiła huśtawki i piaskownicę. Lubiła patrzeć na chmury. Czasami była nieśmiała. Czasami tuliła Pucusia, gdy jej serduszko robiło się małe.
Pewnego dnia na placu zabaw pojawił się nowy chłopiec. Siedział sam na ławce i patrzył na piłkę, która utknęła pod krzakiem. Jego oczy były smutne. Hania stanęła trochę dalej i przytuliła mocno Pucusia. Mama siedziała na ławce i uśmiechała się cicho.
Hania chciała podejść, ale było jej trochę strach. Serce biło szybciej. Wzięła oddech. Pucuś dawał jej odwagę. Podeszła powoli.
Cześć — powiedziała Hania nieśmiało.
Cześć — odpowiedział chłopiec. Mam na imię Olek — dodał.
Ja jestem Hania — szepnęła Hania.
Olek spojrzał w stronę krzaków. Zabrać piłkę? — zapytała Hania.
Nie umiem — odpowiedział Olek.
Hania poczuła, że może pomóc. Wyciągnęła rękę. Olek zrobił mały krok. Hania wzięła go za ramiona i delikatnie przytuliła. Przytulenie było ciepłe i łagodne. Olek zamknął oczy. Uśmiech pojawił się na jego twarzy.
Pucuś też poczuł się ważny. Ptak zaśpiewał na gałązce. Dzieci z piaskownicy podeszły i zapytały, czy mogą się dołączyć. I już razem ciągnęli piłkę z krzaków. Razem bawili się w berka. Razem dmuchali bańki mydlane. Jedno małe przytulenie rozjaśniło cały dzień.
Gdy słońce zrobiło się niżej, Hania i Olek siedzieli na huśtawce. Pucuś spoczął między nimi. Mama zawołała, żeby wracali do domu. Hania podniosła Pucusia i pomachała.
Do zobaczenia jutro! — zawołał Olek.
Do zobaczenia! — odpowiedziała Hania.
W drodze do domu Hania myślała o ciepłym uścisku. Czuła, że serce jest większe. Czuła, że świat jest przyjaźniejszy.







