Traktor, który pomagał innym

Na małym gospodarstwie mieszkał niebieski traktor o imieniu Tolek. Był mały, lecz bardzo mocny. Każdego ranka budził się wcześnie i jeździł po podwórku. Lubił słuchać śpiewu ptaków i ciepłego głosu pani z zagrody.
Pewnego dnia po deszczu podwórko było pełne błota. Marysia, mała dziewczynka, ciągnęła wózek z zabawkami. Koło ugrzęzło w błocie i nie dało się ruszyć. Marysia zrobiła smutną minę.
“Tolek, pomożesz mi?” poprosiła cicho.
Tolek podjechał blisko. Delikatnie przyczepił linę i pociągnął. Wózek wyszedł z błota jak po maśle. Marysia ucieszyła się i mocno przytuliła traktor.
Później pani Kura stukała dziobem przy kałuży. Jej małe kurczątka nie potrafiły przejść przez wielką kałużę. Kura skręcała i zastanawiała się, co robić. Tolek pochylił przyczepę i ułożył deski. Kurczątka przeszły bezpiecznie na drugą stronę.
Wszystkie zwierzątka patrzyły z radością. Nawet pies Burek merdał ogonem i szczekał cicho, jakby mówił „dziękuję”.
Najważniejsze było to, co Tolek myślał w środku. Tolek zawsze pomagał, bo lubił widzieć, że inni są szczęśliwi. Nie robił tego dla nagrody. Robił to, bo dobro ciepło rosło na podwórku.
Na koniec dnia Marysia zaprosiła wszystkich na małą przejażdżkę po polu. Słońce już lekko zachodziło. Wszyscy jechali powoli, rozmawiali i śmiali się. Tolek jechał środkiem i czuł się spokojny.
Gdy wrócili do stodoły, wszystko było na swoim miejscu. Marysia pogłaskała Tolka po masce i powiedziała szeptem:
“Dobry traktor.”
Tolek zaszumiał cicho i zwinął światło przed snem. Był to dzień zrobiony z małych gestów, które sprawiły, że podwórko było przytulne i raźne.







