Tory pełne przygód

Mała lokomotywa Tula mieszkała przy stacji i każdego ranka witała słońce gwizdkiem. Lubiła tory, które prowadziły do ciekawych miejsc. Dziś niosła koszyk z jedzeniem na piknik do łąki.
Obok siedział konduktor Marek. Na dachu przysiadł wesoły zięba Piko. Tula parowała radośnie.
„Gotowa?” zapytał Marek.
„Gotowa!” zaświergotał Piko.
Wszystko szło gładko, aż nagle pomału zbliżyli się do małego przejazdu. Drewniany szlaban nie chciał się podnieść. Silnik Tuli cichutko mruknął. Pasażerowie spojrzeli z niepokojem.
„Co się stało?” zapytała mała dziewczynka.
„Szlaban się zaciął. Musimy poczekać,” odpowiedział Marek spokojnie.
Tula troszkę się martwiła. Chciała zdążyć na piknik. Piko usiadł bliżej i zaczął nucić swoją piosenkę. Pasażerowie uśmiechali się i śpiewali razem. Marek wyjął kanapki i podał każdemu po kawałku ciasta. Dzieci bawiły się w wymyślanie nowych słów piosenki.
Po chwili zza krzaków podjechał mechanik z narzędziami. Uśmiechnął się i powiedział:
„Spokojnie, zaraz naprawię.”
Kilka obrotów śrubokrętem, jedno pociągnięcie i szlaban znów się podniósł.
Tula poczuła wielką ulgę. Wszyscy zaczęli klaskać, a konduktor zaprosił pasażerów do wagonów.
„Jedziemy dalej!” zawołał Piko.
Na łące było słońce, koc, pachnące kwiaty i dużo śmiechu. Dzieci dzieliły się kanapkami, a Tula słuchała opowieści.
Tula zrozumiała, że z cierpliwością i przyjaciółmi nawet mała przeszkoda może zamienić się w miłą przygodę. Gdy słońce zaczęło się chować, mała lokomotywa wróciła do stacji z sercem pełnym radości i nową piosenką na ustach.







