Tam, gdzie zaczyna się dobro

Maja bawiła się w ogródku. Słońce było ciepłe, trawa pachniała świeżo. Nagle zauważyła coś czerwonego na kamyczku. To była mała biedronka, leżała na grzbiecie i machała nogami.
Maja pochyliła się cicho. Bała się ruszyć za szybko, żeby nie przestraszyć malutkiej.
“Nie martw się,” szepnęła Maja do biedronki. “Pomogę ci.”
Wzięła do ręki liść i delikatnie podsunęła go pod biedronkę. Obróciła ją łagodnie i położyła na liściu, tak żeby mogła odsapnąć.
Biedronka rozłożyła skrzydełka i poleciała na bukiet stokrotek. Maja uśmiechnęła się szeroko. Podeszła babcia, która podlewała kwiaty.
“Co tam znalazłaś?” zapytała babcia.
“Mała biedronka. Była na plecach, więc jej pomogłam,” odpowiedziała Maja spokojnie.
Potem Maja zauważyła małego ślimaczka, który chciał przejść przez cienką kałużę. Chwilę stał i patrzył, jak woda migocze. Maja znalazła mały kamyk i położyła go jako mostek. Ślimaczek powoli przesunął się po kamyku i dotarł bezpiecznie na drugą stronę.
Obok pojawił się pies sąsiadki, Puszek. Zerknął, merdnął ogonkiem i położył się miękko obok Mai. Wszystko było bardzo spokojne. Maja usiadła na trawie i czuła, jak serce robi się ciepłe.
Kiedy dzień zbliżał się ku wieczorowi, stokrotki zginały płatki, a błękit nieba stawał się gładszy. Maja patrzyła, jak biedronka siada na chłodnym listku, a ślimaczek odkrywa nowe miejsce do jedzenia. Czuła, że zrobiła coś ważnego, choć małego.
Maja wiedziała, że tam, gdzie zaczyna się dobro, zawsze jest miejsce na uśmiech. Położyła głowę na trawie i zamknęła oczy, a ogródek przytulał ją cichym szumem liści.






