Smok i zagubione skrzydło

Mały smok mieszkał w domu zrobionym z miękkiej trawy i kolorowych liści. Pewnego poranka, kiedy przeciągał się i bawił ogonem, zauważył, że brakuje mu małego skrzydełka — takiego jasnego, błyszczącego piórka, które nosił na boku jako ozdobę. Serduszko mu zabiło szybciej. Poczuł się smutny.
Postanowił poszukać. Ruszył powoli po łące. Spotkał Ptaszka, który skakał po drzewie.
„Czy widziałeś moje skrzydełko?” zapytał Mały Smok.
„Nie, ale chętnie pomogę szukać,” odpowiedział Ptaszek i poleciał w prawo.
Dalej na drodze siedział Kotek, który mył łapki.
„Może w trawie?” zaproponował Kotek.
„Sprawdźmy razem,” powiedział Smok i zajrzeli pod krzaki.
Szukali przy kamieniach, pod kwiatami i obok strumyka. Czasem Smok przystawał i głęboko oddychał, bo chciał nie zgubić odwagi. Spotkali też Lilię, dziewczynkę z koszykiem jagód.
„Szukacie czegoś ważnego?” zapytała Lila.
„Tak, moje skrzydełko,” odparł Smok.
„Szukamy razem!” ucieszyła się Lila i wszyscy ruszyli dalej.
Chodzili powoli i rozmawiali. Śmiali się, kiedy Ptaszek próbował szukać w wysokich trawach, a Kotek wdrapał się na kamień. Wszyscy byli cierpliwi i pomocni. I nagle, tuż przy małym tulipanie, Lila zauważyła coś jasnego między listkami.
„Patrzcie!” zawołała.
Mały Smok schylił się i delikatnie wziął swoje skrzydełko. Było czyste i ciepłe od słońca.
Gdy poprosił o pomoc i szukał spokojnie, znalazł zagubione skrzydełko. Uśmiech rozświetlił mu pyszczek.
„Dziękuję wam,” powiedział Smok i przytulił każdego z przyjaciół.
Teraz wiedział, że nie musi być sam, kiedy czegoś szuka.
Wieczorem, kiedy słońce robiło się miękkie i złote, Mały Smok przyczepił skrzydełko z powrotem i zasnął spokojnie. W snach latał po łące z przyjaciółmi, a każdy dzień był pełen ciepła i pomocnych rąk.







