Samolot i nowy kierunek

Mały samolot Szybcio lubił latać nad miasteczkiem. Każdego ranka budził się w hangarze i rozprostowywał skrzydła. Lubił te same chmurki i ten sam wiatr. Lubił też, kiedy Ania wsiadała na siedzenie pasażera. Ania śmiała się i wskazywała na daleki horyzont.
Pewnego dnia Ania powiedziała cicho:
– A może polecimy dziś w inny kierunek?
Szybcio zamarł. Nowy kierunek? Tak zawsze robił to samo. To było mu wygodne. Czuł małe mrowienie w skrzydłach.
Nad nimi przepłynęła mała chmurka Pufa. Pufa była miękka jak puder. Pufa zamachała Szybciowi wesoło.
– Warto spróbować – zaświergotała. – Zobaczysz nowe łąki i nowe jeziora. To będzie przygoda.
Szybcio oddychał cicho. Bał się, że zgubi drogę. Bał się, że przestanie być dobrym samolotem. Ania położyła rękę na jego burcie.
– Polecimy razem – powiedziała. – Ja będę patrzeć, ty będziesz lecieć. Razem znajdziemy drogę.
Szybcio zgodził się powoli. Uruchomił silnik. Silnik zaśpiewał cicho. Wystartowali.
Powietrze smakowało inaczej. Z daleka zobaczyli pola pełne kwiatów. Zobaczyli stado ptaszków, które pomachało im skrzydłem. Jezioro odbijało słońce jak wielkie lustro. Pufa tuliła ich swoimi ciepłymi kłębuszkami.
Czasami Szybcio czuł w środku jeszcze strach. Ania śmiała się i śpiewała piosenkę. Pufa opowiadała małe zabawne historie o deszczu. Każde dobre słowo pomagało Szybciowi lecieć dalej.
Kiedy dotarli do nowego miejsca, Szybcio zatrzymał się nad kolorowym polem. Zobaczył, że świat jest większy niż myślał. Zobaczył przyjazne twarze w oknach domów. Poczuł ciepło w skrzydłach.
Szybcio odkrył, że nowy kierunek może być piękny i bezpieczny, zwłaszcza gdy leci się z przyjaciółmi.
Wieczorem wrócili do hangaru. Szybcio był spokojny. Ania ułożyła go pod ciepłym kocem na skrzydło. Pufa przytuliła się jak poduszka chmury.
– Jutro też polecimy? – zapytała Ania.
– Tak – odpowiedział Szybcio cicho i uśmiechnął się w myślach. Nowe drogi czekały, a on miał przyjaciół, którzy pomagały mu odkrywać je krok po kroku.



