Samochodzik, który lubił pomagać

Był sobie mały, czerwony samochodzik. Miał okrągłe światła jak oczka i uśmiech namalowany na zderzaku. Mieszkał przy parku i każdego ranka witał słońce swoim cichym silnikiem. Samochodzik najbardziej lubił pomagać innym.
Pewnego dnia w parku spotkał małe dzieci. Płakała dziewczynka, bo zgubiła swoją ulubioną piłkę za krzakiem. Samochodzik pochylił się i zajrzał pod listki. Piłka utknęła w miękkiej trawie.
– Pomóż nam! – poprosiła dziewczynka.
– Już jadę – powiedział cichutko samochodzik i delikatnie odepchnął piłkę przed sobą.
Dzieci klasnęły w dłonie i podziękowały. Samochodzik poczuł ciepło w “silniku”. Pojechał dalej. Spotkał kotka, który nie mógł zeskoczyć z niskiego murka. Samochodzik zatrzymał się blisko i zrobił małą rampę ze swojej tylnej półki. Kotek zeskoczył i zamruczał z radości.
Kiedy pani z zakupami szukała schowanej torby, samochodzik pomógł nosić lekkie siatki. Gdy ptaszek potrzebował patyczków do budowy gniazda, samochodzik zebrał je z trawnika i położył przy krzaku. Wszystko szło spokojnie i miło.
Pewnego popołudnia zrobiło się mokro. Na ścieżce pojawiła się wielka kałuża i dzieci nie chciały się przez nią przebierać. Samochodzik nie chciał chlapać. Zatrzymał się i wysunął mały daszek. Dzieci przeszły suchą nogą. Uśmiechnięte podsypały liście po bokach, by ścieżka była cieplejsza.
– Dziękujemy – powiedział jeden chłopiec.
– Lubię pomagać – odpowiedział samochodzik.
Nikt nie prosił o nagrodę. Wystarczył uśmiech i szept “dziękuję”. Samochodzik jeździł dalej przez park. Słoneczko chowało się za drzewami, a on był spokojny i zadowolony. I tak każdego dnia pokazywał, że pomoc i uśmiech czynią świat cieplejszym.





