Radość z bycia blisko

Hania zerknęła przez okno. Kropelki deszczu stukały o szybę jak małe bębenki. Chciała iść na plac zabaw. Czuła się trochę smutna.
“Mamo, a na dwór?” spytała cicho.
“Jeszcze trochę pada,” odpowiedziała mama. Uśmiechnęła się i wzięła Hanię za rękę.
Tata rozłożył w salonie duży koc. Mruczek, ich kot, wskoczył na róg i zamruczał głośno. Mama podała herbatę z miodem, a Tata przyniósł pudełko pełne poduszek.
“Zróbmy fort,” zaproponowała mama. “Będziemy tam mieć przytulne miejsce.”
Hania szybko zapomniała o deszczu. W fortecy było ciepło i miękko. Światło lampki tworzyło na ścianach małe cienie. Wszyscy usiedli blisko siebie. Tata opowiedział krótką historyjkę o małym żółwiu, który lubił spać w liściach. Mama nuciła cichą piosenkę. Hania przytuliła misia i poczuła, jak serce jej łagodnieje.
“Wymyślmy skarb,” zasugerowała Hania. W domu zaczęła się mała wyprawa. Szukali skarbu w szufladzie, pod poduszką i za zasłoną. Mruczek wskoczył pod stół i znalazł coś miękkiego. To była stara chusta babci, pachnąca lawendą.
Hania przytuliła chustę do twarzy. Pomyślała o babci i o tym, jak zawsze piekła ciasteczka. Mama podała kilka ciasteczek do fortu. Tata pokazał zdjęcie z wycieczki, na którym wszyscy się śmiali.
W fortecy było cicho i bezpiecznie. Hania poczuła ciepło rąk rodziców i mruczenie Mruczka przy swojej nodze. Uśmiechnęła się szeroko.
Największą radością było bycie blisko siebie.
Kiedy deszcz przestał padać, wyszli na krótki spacer po mokrej trawie. Hania trzymała rodziców za ręce. Nie pamiętała już, że wcześniej była smutna. Miała przy sobie misia, chustę babci i wspomnienie fortu, gdzie wszystko było blisko i bezpieczne.







