Przyjaciel z twardą skorupą

Maja lubiła spacerować nad stawem. Pewnego ranka zobaczyła małego żółwia. Leżał na brzegu i patrzył na wodę. Maja podeszła powoli. Żółw chował głowę w twardą skorupę.
Maja usiadła na trawie. Chciała się bawić. Chciała pokazać, że nie jest sama. Żółw schował się głęboko. Maja czuła się trochę smutna. Nie wiedziała, co ma robić.
Najpierw spróbowała podać mu listek.
„Chodź, pobawimy się,” powiedziała cicho.
Żółw nie ruszył się.
Maja wzięła oddech i przypomniała sobie, że żółwie są powolne. Postanowiła poczekać. Usiadła wygodnie i zaczęła nucić cichą piosenkę. Słuchała szumu trawy i lekkiego plusku wody. Minuty mijały powoli.
Maja siedziała spokojnie i czekała. W końcu żółwik wysunął główkę.
Był mały i miał oczka jak dwa koraliki. Spojrzał na Maję. Pomału wyciągnął szyję. Potem wysunął jedną łapkę. Maja uśmiechnęła się. Położyła na trawie swój listek obok żółwia.
„Jesteś bardzo delikatny,” szepnęła Maja.
Żółw podreptał bliżej i dotknął palca Mai nosem. Było to takie ciepłe i powolne.
Od tej chwili byli przyjaciółmi. Maja odwiedzała żółwia każdego dnia. Siadała spokojnie i pozwalała mu przychodzić, gdy miał na to ochotę. Czasami czytała mu historyjki. Czasami tylko siedziała i patrzyła na błękit wody.
Maja nauczyła się, że czasem najlepszym sposobem na zyskanie przyjaciela jest cierpliwość i czułość. Żółw nadal miał twardą skorupę. Ale już nie czuł się sam.







