Przyjaciel z leśnej polany

Hania lubiła chodzić na polanę za lasem. Siedziała tam na miękkiej trawie i patrzyła, jak motyle tańczą nad kwiatami. Pewnego popołudnia usłyszała ciche szelesty i miękki oddech w trawie.
Zobaczyła małego wilczka. Był sam, trochę nieśmiały i miał wielkie, ciekawskie oczy. Hania nie przestraszyła się. Usiadła powoli i uśmiechnęła się.
— Cześć — powiedziała cicho. — Chcesz pobawić się z motylami?
Wilczek podniósł uszy i zrobił krok w jej stronę. Przywitał ją delikatnym pociągnięciem nosem. Hania podała mu kawałek swojego chleba. Wilczek chrupał bardzo uważnie, jakby smakował nowego przyjaciela.
Hania uśmiechnęła się i położyła dłoń na miękkim futerku. Wilczek zamknął oczy i po chwili przytulił się.
Razem leżeli i liczyli chmury. Ptaki śpiewały nad ich głowami, a słońce robiło na trawie złote plamy. Wilczek pokazał Hani, jak delikatnie stąpać po mchu, żeby nie obudzić świerszczy. Hania nauczyła go, jak dmuchać na mlecze, żeby nasiona fruwały daleko.
Po chwili wilczek podniósł główkę i nasłuchiwał. Słychać było daleki, miękki głos — jakby ktoś wołał: „hauuu” — ale bardzo cicho i wesoło. Wilczek skulił uszy i popatrzył na Hanię. W jego oczach było troszkę tęsknoty.
— Czy twoja rodzina mieszka blisko? — zapytała Hania.
Wilczek skinął głową i odpowiedział cichym głosem:
— Tak. Tęsknię za mamą.
Hania wstała i podała mu rękę. Poszli razem na skraj polany. Tam, spomiędzy drzew, odpowiedział inny głos — spokojny i łagodny. Wilczek zajął miejsce przy mamie, która przysunęła się i otarła o niego nosem.
Wilczek spojrzał na Hanię i uśmiechnął się pyszczkiem. Przytulił się jeszcze raz, a potem pobiegł do swojej rodziny. Hania pomachała i poczuła ciepło w sercu.
Od tego dnia Hania i mały wilczek nazywany Cieniem spotykali się często na polanie — bawili się razem, słuchali lasu i dzielili drobne radości.
Kiedy wracała do domu, Hania czuła, że zrobiła coś dobrego. Była ciekawa świata i życzliwa. Wiedziała, że prawdziwi przyjaciele mogą pojawić się w najmilszym miejscu.






