Przyjaciel z łagodnym rykiem

Zosia znalazła miękką trawę przy starym wierzbowym stawie. Lubiła tam siadać i słuchać wiatru. Tego dnia usłyszała coś, co brzmiało jak bardzo delikatny ryk. Nie był straszny. Brzmiał raczej jak daleki bębenek lub suszący się fale.
Zosia podeszła cicho. Pod korzeniami drzewa spał mały smok o zielonych łuskach i oczach jak miód. Gdy się obudził, zrobił łagodny ryk, który brzmiał jak przytulanka. Zosia uśmiechnęła się i usiadła przy nim.
“Cześć,” powiedziała. “Jesteś sam?”
“Trochę,” odpowiedział smok miękkim głosem. “Ludzie boją się mojego ryku.”
Zosia dotknęła jego łapki. Była ciepła. “Twój ryk nie jest straszny,” powiedziała. “Jest miły.”
Zosia zaczęła przynosić smakołyki: jabłko, kawałek chleba, listki mięty. Smok nazwał się Ryczek. Lubił słuchać opowieści Zosi o gwiazdach i chmurach. Kiedy Zosia śmiała się, Ryczek chichotał małym, miękkim pomrukiem.
Pewnego popołudnia do stawu przyszła kotka Pusia. Straciła drogę do domu i była przestraszona. Miauczała cicho. Zosia przytuliła Pusię. Ryczek pochylił głowę i zrobił najbardziej łagodny ryk. Dźwięk był ciepły jak kocyk. Kotka uspokoiła się i zaczęła mruczeć.
“Twój ryk pomaga,” powiedziała Pusia i wtuliła się w futerko smoka.
Zosia spojrzała na Ryczka. Jego oczy błyszczały. “Widzisz?” powiedziała. “Nie każdy ryk musi straszyć.”
Kilku sąsiadów usłyszało o nowym przyjacielu i przyszło zobaczyć staw. Byli trochę ciekawi. Ryczek schował się za wierzbą i zrobił cichy pomruk. Wtedy Zosia zaprosiła wszystkich do wspólnego siedzenia. Każdy dostał plasterek jabłka. Ryczek opowiedział o śpiewie deszczu. Ludzie słuchali i klepali go po łusce. Nikt już nie bał się jego ryku.
Wieczorem Ryczek ułożył się obok Zosi i Pusi. Gwiazdy świeciły nad stawem. Zosia objęła przyjaciół i poczuła, że serce jest ciepłe. Bycie miłym i odważnym potrafi zmienić samotność w przyjaźń, myślała Zosia, i zasnęła przy delikatnym, kojącym ryku.





