Prezent zrobiony z serca

Zosia mieszkała w małym domku za lasem. Śnieg skrzypiał pod nogami, a w kominku tańczyły iskierki. Zbliżały się święta, a Zosia czuła w sercu ciepło, bo lubiła obdarowywać innych. Postanowiła zrobić coś wyjątkowego dla Mikołaja. Nie chciała drogiej zabawki. Chciała podarować coś swojego.
Nazbierała szyszki, gałązki i kolorowe wstążki. Narysowała obrazek z reniferem i domkiem. Potem usiadła przy oknie i zaśpiewała kołysankę, którą nauczyła się od babci. Głos Zosi odbił się echem od śniegu i dotarł do drzew. Obudził małego ptaszka, który usiadł jej na parapecie.
„Chcę dać to Mikołajowi, ale jak to dostarczyć?” — zapytała Zosia cicho.
Ptaszek zaćwierkał w odpowiedzi i chwycił w dzióbek wstążkę. Razem z Zosią ruszyli przez ogród. Po drodze spotkali bałwana, który trzymał w rękach latarenkę. Bałwan skinął kapeluszem i wskazał ślad w śniegu.
W końcu dotarli na polanę, gdzie błyszczała sanie Mikołaja. Zosia podeszła nieśmiało i postawiła swoje drobne skarby na siedzeniu. Ptaszek zaśpiewał jeszcze raz. Nagle z sań wyłonił się uśmiechnięty Mikołaj.
„Dziękuję, mała przyjaciółko,” powiedział ciepłym głosem.
„To dla ciebie,” odpowiedziała Zosia i podała obrazek.
Mikołaj pochylił się i spojrzał na rysunek. Wziął szyszkę i przyczepił ją do swojej kurtki jak breloczek. Potem pochylił się bliżej i wyszeptał:
„Najpiękniejsze prezenty to te zrobione z serca.”
Zosia uśmiechnęła się i poczuła, jak coś miękkiego ciepła rozlewa się w jej piersi. Bałwan zaświecił latarenką, ptaszek znowu zaćwierkał, a Mikołaj pogłaskał Zosię po głowie.
„Wracajcie do domu,” powiedział. „Przynoszę radość każdemu, kto dzieli się dobrem.”
Zosia wróciła spać z myślą o śpiewie i szyszkach. Wiedziała już, że nie trzeba dużych rzeczy, by uszczęśliwić innych. Wystarczy serce i chęć dzielenia się.





