Pomocnicy Mikołaja i ważne zadanie

Hania obudziła się w warsztacie Mikołaja. Było tam ciepło od kominka i pachniało wanilią. Maleńkie elfy biegały wokoło i wiązały wstążki. Przy drzwiach stał renifer z miękkim, białym futerkiem. Mikołaj uśmiechnął się i poprosił Hanię o pomoc. Miała tylko jedno, bardzo ważne zadanie.
— Szukamy małego dzwoneczka — powiedział Mikołaj cicho.
— Bez niego sanie nie zabrzmią w noc prezentów.
Hania poczuła, że serce jej bije szybciej. Była mała, ale chciała pomóc. Dołączyły do niej elf Mila i zając Burek. Wszyscy ruszyli razem. Szukali w pudełkach z zabawkami, pod szalikiem i między papierami do pakowania. Hania klękła i nasłuchiwała. Słyszała tylko szept nici i ciche stukanie nici.
Czasem trzeba było się zatrzymać. Mila podniosła zapomniany miś i podała go Hani, żeby nie został sam. Burek znalazł kilka guzików i uśmiechnął się z dumą. Hania przypomniała sobie, że najlepsze rozwiązania bywają proste. Postanowiła zajrzeć tam, gdzie nikt nie patrzył.
I wtedy Hania poczuła coś chłodnego pod ręką. Znalazła dzwoneczek — mały, złoty i radosny. Zadzwoniła nim delikatnie. Dźwięk był miękki i czysty, jak śmiech przy kominku. Wszyscy krzyknęli z radości, ale cicho, żeby nie przestraszyć nocnych elfów.
Mikołaj powiesił dzwoneczek na uprzęży renifera i uśmiechnął się szeroko. — Dziękuję, Haniu — powiedział.
Hania uśmiechnęła się z powrotem. Czuła się ważna i spokojna.
Zanim poszła do domu, Mila podała jej mały kubek kakao. Burek przytulił się do jej ręki. Hania jeszcze raz spojrzała na świecące sanie i pomyślała, że razem można zrobić wiele dobrego.
Małe ręce i dobre serce potrafią rozwiązać wielkie zadanie. Hania wróciła do swojego łóżka. W snach słyszała jeszcze długo dźwięk dzwoneczka i ciepły śmiech nowych przyjaciół.







