Pole pełne niespodzianek

Traktorek Tadzik obudził się rano. Słońce delikatnie ogrzewało jego czerwony dach. Wiedział, że dziś pojedzie na pole. Pole było bliskie i pachniało ziołami. Tadzik zobaczył, że pole jest pełne niespodzianek.
Jechał powoli. Po drodze spotkał małego ptaszka Bzyka.
– Dzień dobry, Tadziku! – zaświergotał Bzyk.
– Dzień dobry! – zatrąbił Tadzik cicho. – Co tu dziś jest ciekawego?
Bzyk poleciał ponad trawą i wskazał skrzydełkiem na miejsce, gdzie błyszczały coś kolorowego.
Przy kępie kwiatów siedział króliczek Fifi. Trzymał w łapkach małą skrzyneczkę.
– Znalazłem nasionka – powiedział Fifi. – Nie wiem, co z nimi zrobić.
Tadzik skulił swoje metalowe oczy i pomyślał. Chciał pomóc. Chciał też zobaczyć, co wyrośnie.
Pojadą więc razem.
Pani Hania, która opiekowała się polem, podeszła cicho. Uśmiechnęła się ciepło.
– Możemy posadzić je razem – zaproponowała. – Najpierw dołeczki, potem nasionka, na koniec podlejemy.
Tadzik obniżył łyżkę. Fifi delikatnie wkładał nasionka. Bzyk śpiewał małą piosenkę, żeby roślinki poczuły się pewnie.
Posadzili nasionka. Każde nasionko znalazło swoje miejsce w ziemi. Potem podlewali je łyżeczką wody. Tadzik bacznie patrzył. Czuł, że zrobił coś dobrego.
Słońce przygrzewało. Cała trójka usiadła na trawie i odpoczęła. Wyobrażali sobie, jak za jakiś czas z ziemi będą wystawać zielone listki. Wyobrażali też kolorowe kwiaty i drobne owoce. Uśmiechali się.
– Dziękuję, Tadziku – powiedział Fifi.
– Dziękuję, Bzyku – dodała Pani Hania.
Tadzik zatrąbił cicho i poczuł ciepło w sercu. Pole wciąż miało wiele niespodzianek, ale teraz już wiedział, że najfajniejsze są te, które można odkrywać razem.







