Pociąg i nowa stacja

Mały pociąg Tobi codziennie jeździł po tych samych torach. Ludzie machali do niego z peronów, a on gwizdał radośnie. Pewnego ranka usłyszał, że otwierają nową stację w małej wiosce nad łąką. Pociąg był trochę zdenerwowany, bo to była jego pierwsza podróż na nową stację. Był też ciekawy, co tam zobaczy.
Gdy dojechał, peron był jasny i pachniał świeżym drewnem. Ludzie stali niepewnie. Nie wiedzieli, gdzie usiąść i jak wejść do wagonów. Na peronie stała pani konduktorka Basia i mały kot, który przeczesywał zakamarki łapką. Tobi zgasł silniczek i przywitał wszystkich cichym gwizdem.
„Czy to nasza stacja?” zapytała dziewczynka z plecakiem.
„Tak, witajcie,” odpowiedział Tobi ciepłym głosem.
Dzieci podeszły bliżej. Starsza pani z koszykiem miała pytania. Tobi patrzył uważnie. Pomyślał, że może być pomocny. Pomógł dziewczynce znaleźć miejsce przy oknie. Podał pani koszyk jezdniowym schodkiem. Kot wskoczył na ławkę i mruczał. Wszyscy poczuli się spokojniej.
Kiedy na stacji zrobiło się jasno i przytulnie, Tobi zauważył mały problem. Tablica z odjazdami była inna niż zwykle. Ludzie patrzyli na nią i kręcili głowami. Pani Basia spokojnie wzięła Tobi za lokomotywę i razem pokazali, gdzie mają stać pasażerowie. Tobi mówił powoli i uśmiechał się. Cierpliwość i dobre słowo rozwiązały zamieszanie.
Na koniec dnia, gdy słońce schodziło za łąkę, mieszkańcy machali do Tobiego. On gwizdnął jeszcze raz i poczuł ciepło w środku. Tobi zrozumiał, że nowe miejsca stają się miłe, gdy pomagamy innym i jesteśmy ciekawi. Po cichu, pod rozgwieżdżonym niebem, pociąg zasnął z myślą o kolejnych podróżach i nowych przyjaciołach.







