Plac budowy pełen przyjaciół

Kopuś był małą, żółtą koparką. Mieszkał na placu budowy, gdzie codziennie coś się działo. Rano słońce budziło rusztowania, a wieczorem lampy przytulały wszystkie maszyny do snu. Kopuś bardzo lubił patrzeć, jak rośnie nowy plac zabaw.
Na placu budowy były też inne maszyny. Była wywrotka Wiktor, betoniarka Basia i dźwig Darek. Czasem odwiedzała je mała dziewczynka Zosia, która przynosiła jabłka lub domowej roboty ciasteczka. Wszystkie maszyny były przyjazne. Każda miała coś, co potrafi najlepiej.
Pewnego dnia przywieziono wielki kamień. Był bardzo ciężki. Wiktor i Darek próbowali go przesunąć. Kopuś chciał pomóc, ale jego łyżka była mała. Poczuł smutek.
Nie mogę, pomyślał. Jestem za mały.
Basia usiadła blisko i zamruczała swoją miłą melodię betonu.
Nie martw się, Kopusiu, powiedziała Basia. Każdy z nas ma swoje zadanie.
Zosia podeszła i pogłaskała Kopusia po błyszczącym boku.
Może nie przesuniesz kamienia, ale możesz zrobić coś innego, powiedziała Zosia. Pokaż im, co potrafisz.
Kopus miał pomysł. Zamiast próbować dźwigać, zaczął gładzić ziemię wokół kamienia. Delikatnie usuwał małe kamyczki. Robił równe ścieżki i wykopał maleńki dołek na drzewko. Wiktor w końcu pchnął kamień na bok, a Darek podniósł ciężkie belki. Basia zlała masę na fundamenty.
Kopus robił swoje. Jego mała łyżka okazała się idealna do porządkowania i przygotowania miejsca. Zosia posadziła drzewko w dołku, a wszystkie maszyny oglądały, jak rośnie pierwszy korzeń.
Kopus odkrył, że każdy ma ważne zadanie i że razem robi się więcej.
Wieczorem, gdy słońce przygasiło barwy nieba, maszyny usiadły wokół nowego drzewka. Zosia położyła na głowie Kopusia listkowy kapelusz, a wszystkie przytuliły się świstem i cichym brzękiem. Kopuś poczuł radość.
Razem z przyjaciółmi zrobił coś pięknego.
Kopuś zasnął spokojnie, wiedząc, że jutro znów będzie mógł pomagać. Na placu budowy każdy dzień przynosił nowe zadania i nowe powody, by być razem.







