Pierwszy dzień w nowym miejscu

Hania trzymała w ręku miękkiego misia i patrzyła na drzwi przedszkola. Serduszko biło jej szybciej, a w brzuchu czuła małe motylki. Mama uśmiechnęła się i pocałowała ją w czoło.
„Do zobaczenia po obiedzie, kochanie.”
„Do zobaczenia!” — odpowiedziała Hania cicho i weszła do środka.
W sali było kolorowo. Na półkach stały książki i klocki, na ścianach wisiały rysunki. Pani Ewa podeszła z otwartymi ramionami.
„Cześć, Haniu. Tu możesz odłożyć misia, tu są twoje buty.”
Hania postawiła misia na małej półeczce, ale trzymała go jeszcze za ucho.
Na środku sali dzieci śpiewały piosenkę, potem siadły w kole. Hania usiadła trochę z boku i przytuliła misia. Obserwowała, jak dzieci dzielą się klockami i jak budują wysoką wieżę. Wtedy podszedł chłopiec o imieniu Maks.
„Zbudujemy zamek dla misia?” — zapytał z uśmiechem.
Hania spojrzała na misia, a potem na Maksia. Uśmiechnęła się nieśmiało i podała kilka klocków.
Razem zbudowali wieżę. Maks podawał klocki, Hania wkładała je ostrożnie na górę. Kiedy wieża była wysoka, oboje klasnęli w dłonie. Później dołączyła do nich Ola i przyniosła kredki. Hania narysowała wielkie drzwi zamku, a misio siedział przy nich jak strażnik.
Pani Ewa przyniosła podwieczorek. Dzieci siedziały przy stolikach i rozmawiały o swoich misiach, o domach i o tym, co lubią jeść. Hania opowiedziała o domku z klocków i o tym, że misio lubi marchewkę (bo tak wymyśliła na poczekaniu).
Kiedy nadszedł czas, mama wróciła. Hania podbiegła i przytuliła się mocno do niej. W kieszeni miała naklejkę z buźką, a w sercu ciepło. Hania poczuła, że w nowym miejscu też można mieć przyjaciół.
W drodze do domu opowiadała mamie o wieży, o kredkach i o tym, że jutro przyniesie do przedszkola swój ulubiony kapelusz. Była już trochę ciekawa, co przyniesie kolejny dzień. Nowe miejsce okazało się przyjazne, a Hania wiedziała, że może się uśmiechnąć i spróbować jeszcze raz.







