Pierwsza gwiazdka na niebie

W małym domku przy zasypanej śniegiem ulicy mieszkała Hania. Był to wieczór przed świętami. Mama piekła pierniczki, a w oknie paliła się lampka. Hania wiedziała, że zaraz na niebie pojawi się pierwsza gwiazdka. Czekała z kubkiem ciepłego kakao i miękkim kocem.
Chmurki kryły niebo. Hania wypatrywała przez szybę, ale gwiazdki nie widać było wcale. Trochę się zasmuciła. Na podwórku siedział kot Mruczek i mruczał cicho. Hania wyszła w ciepłej czapce, żeby sprawdzić, czy ktoś jeszcze patrzy w niebo.
„Czy widzisz gwiazdkę?” — zapytała.
„Nie widzę” — odpowiedziałsąsiad, który przechodził z tacą z ciastkami. — „Chmury są grube jak puch.”
Hania pomyślała, że można spróbować inaczej. Pobiegła do latarni, przyniosła małą skrzynkę i ustawiała ją tak, żeby razem mogli usiąść i patrzeć wyżej, ponad dachy.
„Usiądź tutaj, proszę” — powiedziała do sąsiada i podała mu rękawicę.
Sąsiad uśmiechnął się ciepło. Wszyscy stali razem: Hania, kot Mruczek i miła sąsiadka z tacą. Dziecięce oddechy zamieniały się w małe obłoczki pary. W powietrzu pachniały pierniki i igliwie.
Czekali cierpliwie. Chmury odsunęły się trochę, a niebo zrobiło się głębsze i ciemniejsze. I wtedy — na chwilę, jakby ktoś rozwinął maleńki prezent — zaświeciła pierwsza gwiazdka, drobna i ciepła jak uśmiech. Hania złapała sąsiadkę za rękę i oboje powiedzieli „o, popatrz!”. Kot Mruczek podniósł łapkę, jakby też widział światełko.
Wrócili do domu z tacą pierników. Mama zapaliła święcę i wszyscy siedzieli razem przy stole. Hania czuła radość, bo podzieliła oczekiwanie z innymi. Gwiazdka mrugała jeszcze raz i zrobiło się bardzo spokojnie.







