Ogon, który zawsze pomagał

Na zielonej polanie mieszkał mały dino o imieniu Tuli. Miał krótkie nóżki, miłe oczka i bardzo długi, giętki ogon. Ogon służył mu do wielu rzeczy. Czasem chlipał nad trawą. Czasem kołysał listki. Najczęściej pomagał.
Dziś rano przyjaciele przyszli na zabawę. Maja, dino ptasi przyjaciel, przyniosła kolorowy latawiec. Beni, mały dinoskoczek, miał koszyk z jagodami. Wszystko pachniało słońcem.
Latawiec zaplątał się wysoko na gałęzi. Maja poczuła smutek.
“Nie mogę go zdjąć,” powiedziała cicho.
Tuli podszedł. Ostrożnie owinął ogon wokół gałęzi. Powoli pociągnął i latawiec zsunął się bezpiecznie.
“Dziękuję, Tuli!” zaśmiała się Maja. Jej oczy zabłysły.
Później okazało się, że jagody są za wysoko. Beni nie mógł dosięgnąć. Tuli machnął ogonem jak długą ręką. Zebrał kilka jagód i podał przyjacielowi.
“Jesteś najlepszy,” powiedział Beni i uśmiechnął się szeroko.
Przyszła jeszcze mała burza. Wiatr przewrócił kocyk i porozrzucał talerzyki. Tuli przytrzymał ogonem kocyk, aż wiatr przestał dmuchać. Potem użył ogona jak miotły i pomógł poukładać naczynia.
“Czy twój ogon nigdy nie męczy się?” zapytała Maja.
Tuli wzruszył ramionami. Trochę się zdziwił, że każdy tak bardzo potrzebuje jego ogona. Trochę mu było miło i ciepło w sercu.
Pod wieczór mali dino postanowili zrobić huśtawkę. Zawiesili sznurek na niskiej gałęzi. Tuli ułożył ogon jak miękkie siedzenie. Dzieciaki huśtały się spokojnie, śmiejąc i nucąc piosenki.
Gdy słońce zaczęło chować się za wzgórzem, Tuli poczuł zmęczenie. Przyjaciele uklękli i przytulili się do jego ogona. Czuł się bezpiecznie i potrzebny.
I tak ogon Tuli zawsze pomagał — małym i dużym, gdy ktoś potrzebował pomocy, ciepłego gestu albo uśmiechu.







