Nowi koledzy, nowe przygody

Lena trzymała swojego pluszowego misia za ucho i patrzyła na drzwi przedszkola. Serce miała trochę szybkie. Nowe miejsce, nowe pokoje, nowe dźwięki. Pani Basia uśmiechnęła się i przywitała wszystkich ciepłym głosem.
– Witaj, Lenko. Tu zostawimy płaszczyk, a misia możesz powiesić na specjalnej półce – powiedziała pani Basia.
Lena zawiesiła misia i odetchnęła. W sali były stoliki, kolorowe klocki i wielki dywan. Dzieci śpiewały krótką piosenkę. Lena siedziała cicho i przyglądała się zabawie.
Przy stoliku siedzieli Franek i Ania. Franek podniósł rękę i uśmiechnął się.
– Chcesz z nami budować zamek? – zapytał.
Lena spojrzała na misia, a potem na uśmiech Franeka.
– Tak – wyszeptała.
Dzieci podały jej klocki. Ania dała czerwony klocek do wieży. Razem planowali, które klocki będą oknami, a które drzwiami. Kiedy nadszedł wielki dach, wszyscy odczekali swoją kolej i delikatnie przykładali swoje części.
– Moja część na górę – powiedział Franek i podał jej mały żółty klocek.
– Dzięki – rzekła Lena. Uśmiechnęła się szeroko.
W czasie zabawy ktoś potrzebował kredki. Lena miała niebieską. Ania pożyczyła jej różową. Wszyscy czekali, aż ktoś skończy rysować, i nikt nie zabierał pracy drugiego. Gdy powstał zamek, dzieci klasnęły.
Po wysłuchaniu opowiadania Lena pomogła posprzątać misie i klocki. Pani Basia pogłaskała ją po włosku.
– Dobrze to zrobiłaś – powiedziała.
Lena poczuła ciepło w brzuchu. Było miło czuć, że inni pomagają i że ona też może pomagać. Kiedy odważyła się powiedzieć “chcę pobawić się z wami”, poczuła, że ma nowych przyjaciół. Wieczorem, wkładając misia do torby, pomyślała, że jutro znów przyjdzie i znów będzie nowe, małe, miłe przygody. Bycie miłym i odważnym sprawia, że świat wygląda przyjaźniej.





