Noc pełna spokoju i nadziei

W małym domku przy zaśnieżonej uliczce mieszkała Lena. Była to cicha i ciekawa dziewczynka. W wigilijną noc nie mogła spać. Cicho wstała, założyła ciepłe kapcie i zeszła na dół.
W kuchni paliła się mała lampka. Lena zagotowała kakao i usiadła przy oknie. Za szybą błyszczały gwiazdy, a pod krzakiem siedział mały rudzik. Trząsł się z zimna.
Lena otworzyła drzwi, ale ruszyć się nie chciała. Potem zdjęła swój wełniany szalik i delikatnie owinęła nim ptaszka. Ptasi piórka uspokoiły się. Lena dała mu kawałek miękkiego chleba.
„Jesteś bezpieczny” — wyszeptała Lena, a ptak cicho zaświergotał.
Nagle pod oknem pojawił się sąsiad, pan Marek, z torbą pełną świątecznych ciastek. Zapukał lekko.
„Czy mogę wejść? Zgubiłem drogę do domu” — powiedział spokojnie.
Lena podała mu filiżankę kakao i jedno ciasteczko. Pan Marek uśmiechnął się i opowiedział krótką historię o swojej żonie, która zawsze śmiała się przy zapachu cynamonu. Lena słuchała z uwagą. W domu zrobiło się cieplej i milo.
Ptak usiadł na parapecie i znowu zaśpiewał. Lena spojrzała na ciepłe światło lampki, na pana Marka i na małego rudego przyjaciela. Poczuła, jak serce robi się miękkie.
Podarowanie ciepła innym przyniosło Lenie spokój i radość. Pan Marek po chwili pożegnał się i wrócił do swojego mieszkania. Rudzik odleciał, zostawiając delikatny ślad nad śniegiem.
Lena wróciła do łóżka. Przykryła się ciepłą kołdrą i jeszcze przez chwilę słuchała, jak cicho szumi noc. W sercu miała nadzieję, że dobroć zawsze znajdzie drogę.
Za oknem gwiazdy migotały, a w domu panował spokojny świąteczny nastrój. Lena zasnęła z uśmiechem.






