Najspokojniejszy program dnia

Robik Piko obudził się w małym warsztacie. Światła mrugały cicho. Na półce stały kolorowe śrubki, a obok pudełka z naklejkami. Piko miał w głowie listę programów na dziś: biegać, śpiewać, tańczyć, sprzątać i pomagać Lenie. Wszystkie programy były miłe, ale jeden wydawał się inny.
— Piko, może najpierw napijesz się olejku i posłuchasz słońca? — zapytała Lena, która przyszła na śniadanie.
Piko zerknął na przyciski. Niektóre błyszczały głośniej. Czuł małe trzepotanie w obwodach, jakby był niespokojny.
Najpierw włączył program śpiewania. Grały melodyjki, Piko kręcił antenką i klaskał metalowymi rączkami. Było wesoło, ale po chwili poczuł się zmęczony. Potem sprzątał. Silniki cichutko szałowały po podłodze i piórka latały do pudełka. To było dobre. W końcu Lena usiadła obok z książką, a Fela, mały kot, zamruczał na jej kolanach.
— A teraz program spokoju — powiedziała Lena cicho.
Piko nie znał tego programu dobrze. Nacisnął przycisk i światła zrobiły się miękkie. Silniki zwolniły. Zamiast biegać, robot oddychał powoli — tak, jak program mu kazał. Słuchał. Słyszał bicie małego zegara, śpiew ptaka za oknem, cichy mruczek Feli.
W tym momencie Piko poczuł, że w środku robi się cicho i ciepło jak w kocu. Nie musiał robić wszystkiego od razu. Mógł wybierać spokój, gdy chciał być blisko przyjaciół.
Lenka uśmiechnęła się i położyła rękę na jego chłodnym boku. Fela przewróciła się na plecy i wystawiła łapki do słońca. Piko zamknął na chwilę oczka świetlne. Program spokoju działał. Pomógł mu być spokojnym i uważnym.
Piko zrozumiał, że najspokojniejszy program dnia to chwila ciszy z przyjaciółmi. Po chwili wróciły pomysły i śmiech. Dzień mógł być pełen zabawy i ciepła, bo teraz Piko wiedział, jak znaleźć spokój, kiedy go potrzebuje.







