Najspokojniejszy dzień w pałacu

W pewnym jasnym pałacu mieszkała mała księżniczka Lila. Lila lubiła słońce, miękkie poduszki i ciepłą herbatę z miodem. Tego ranka spojrzała przez okno i westchnęła z przyjemnością. Pałac był zwykle głośny, ale dziś Lila miała pomysł. Postanowiła, że to będzie najspokojniejszy dzień w pałacu.
Najpierw poszła do ogrodu. Tam pracował pan Janek, ogrodnik. Przywitała go cichym głosem.
– Dzień dobry, panie Janku. Może dziś zamiast podlewać kwiaty, pobawimy się w spokojne podlewanie? – zaproponowała.
Pan Janek uśmiechnął się i wziął konewkę jak instrument, podlewał kwiaty powoli, kropla po kropli. Było miło.
W pałacowym korytarzu leżał kot Mru. Mru miauczał łagodnie i przewijał się przy Lili.
– Chodź, Mru, położymy poduszkę – powiedziała Lila. Położyła poduszkę i przytuliła kota. Mru zasnął cicho jak mała chmurka.
Nagle w ogrodzie pojawił się mały ptaszek Piko. Leżał na trawie i wyglądał na zdezorientowanego. Lila podeszła bardzo ostrożnie, żeby go nie przestraszyć.
– Cześć, mały. Jesteś sam? – zapytała szeptem.
Ptaszek cicho poruszał skrzydełkami. Lila przyniosła liście, miękkie siano i małą skrzyneczkę. Ułożyła w niej ciepłe gniazdko. Pan Janek podsunął kawałek chleba. Kot Mru obserwował wszystko z daleka.
Po chwili zjawiła się mama ptaszka. Pobiegła po gałązkę i delikatnie wsadziła malucha z powrotem do gniazda. Wszyscy odetchnęli z ulgą i uśmiechnęli się.
– Dziękuję, Lilo – powiedziała mama ptaszka cicho.
Lila zaprosiła wszystkich do herbaty. Pan Janek, kot Mru i mama ptaszka usiedli obok niej pod drzewem. Herbatę podano w małych filiżankach. Wszystko było spokojne i miłe. Kiedy wszyscy usiedli razem, pałac zrobił się cichy i ciepły.
Lila patrzyła na przyjaciół i czuła spokój w sercu. Przez cały dzień dzieliła się uśmiechem, pomagała i czekała cierpliwie. Wieczorem zasnęła z kotem u boku i z myślą o cichym ogrodzie. Lila uśmiechnęła się. Tak wyglądał najspokojniejszy dzień.





