Najspokojniejsza podróż

Hania czekała na peronie. Słońce było miękkie jak kocyk, a mały zielony pociąg nadjechał powoli, jakby też się rozglądał. Hania trzymała w ręku pluszowego misia i czuła, że serce trochę szybciej bije. To była jej pierwsza długa podróż pociągiem. Babcia uśmiechnęła się i podała jej bilet.
„Będzie spokojnie,” powiedziała cicho.
„A jak będzie głośno?” zapytała Hania.
Na przedzie pociągu stał pan konduktor z dużym, przyjaznym kapeluszem. Skinął głową i powiedział:
„Posłuchaj rytmu kół. To jak kołysanka.”
Pociąg ruszył powoli. Hania zamknęła oczy i wsłuchała się. Chufa, chufa, chufa — dźwięk był równy i ciepły. Babcia pokazała jej przez okno pola, drzewa i małe domki. W pociągu był też malutki kotek schowany pod siedzeniem. Miał miękkie futerko i wielkie, ciekawskie oczy. Mrużył się i drżał, bo nowość go trochę zdziwiła.
Hania delikatnie wyciągnęła rękę. Kotek podszedł i ocierał się o jej palec. Hania pogłaskała go powoli. Poczuła, że od razu robi się jej cieplej.
„Może kotek boi się podróży,” powiedziała Hania.
„Może,” odpowiedziała babcia. „A może potrzebuje kogoś miłego.”
Hania wzięła na kolana misia i kotka. Siedziała spokojnie, głaskała i opowiadała cicho bohaterom z książki, którą miała w torbie. Kotek zasnął, a Hania patrzyła przez okno na chmury, które płynęły jak miękkie wyspy. Pan konduktor przyniósł naklejkę z uśmiechniętym pociągiem i przyczepił ją na plecaku Hani.
„Dziękuję,” szepnęła Hania.
W podróży poznała, że cierpliwe słuchanie i dobroć potrafią uspokoić. Gdy pociąg zbliżał się do celu, Hania poczuła radość i spokój w jednej chwili. **Hania pomogła kotkowi i poczuła ciepło w sercu.** **Była to najspokojniejsza podróż.**







