Najspokojniejsza noc w roku

Marta nie mogła zasnąć. Była ciepła kołderka i miękkie poduszki, lecz myśli skakały jak małe gwiazdki. Na stole obok łóżka leżała filiżanka z mlekiem dla Mikołaja i małe ciasteczko, które upiekła razem z mamą. Obok drzwi drzemała kotka Pysia. Marta wsłuchiwała się w ciszę nocy i w odgłos oddechu domu. Na niebie migały gwiazdy. Z daleka słychać było cichy dzwoneczek sań.
Marta podeszła do okna. W srebrnym świetle snu widziała mały punkt, który coraz wolniej leciał. Rejony sań wyglądały na zmęczone i jeden renifer przeciągnął się, jakby bardzo potrzebował odpoczynku. Serce Marty zmiękło. Chciała, żeby Mikołaj odpoczął chociaż przez chwilę, żeby jego praca była spokojniejsza i cieplejsza.
Cicho wzięła filiżankę i ciasteczko. Przykryła je serwetką i postawiła przy kominku. Położyła też miękki kocyk obok stołka. Pysia mruczała i wskoczyła na parapet, jakby pilnowała wszystkiego razem z Martą. Marta zrobiła krok w tył i uśmiechnęła się do małej paczuszki.
Marta postanowiła podzielić się tym, co miała, żeby ktoś bardzo daleko mógł się chwilę ogrzać i odpocząć.
Nagle drzwi otworzyły się cicho i w progu stanął Mikołaj. Uśmiechał się spokojnie. Jego oczy były jasne i miłe. Wziął filiżankę i ciasteczko. Nie tworzył hałasu. Pochylił się nad Pysią i pogłaskał ją po głowie.
„Dziękuję, mała Marta,” szepnął Mikołaj.
„Cieszę się, że możesz odpocząć,” odpowiedziała Marta cichutko.
Mikołaj zostawił mały dzwoneczek jako podziękowanie. Dzwoneczek miał taki delikatny dźwięk, że przypominał śmiech gwiazd. Mikołaj odszedł tak samo cicho, jak przyszedł. Sańki uniosły się powoli w noc. Pysia powoli zamknęła oczy. Marta poczuła, jak spokojność wypełnia cały pokój.
Wiedziała, że dobry gest rozjaśnił czyjąś noc i jej własna noc stała się najspokojniejsza.
Marta położyła głowę na poduszce i zasnęła z uśmiechem. Dzwoneczek leżał obok łóżka i brzęczał cicho jak kołysanka. Dom oddychał spokojem. Noc była miękka jak kocyk i pełna ciepła.





