Najcichszy lot nad kwiatami

Był sobie mały motylek o imieniu Lila. Miała skrzydełka jak piórka i serce pełne ciekawości. Lubiła patrzeć na kwiaty w ogrodzie. Każdy kwiatek miał inny kolor i inny zapach.
Lila bardzo chciała przysiąść na jednym z kwiatów. Gdy podlatywała, jednak jej skrzydełka szumiały głośno. Kwiaty wtedy trochę się zamykały. Lila smutniała.
Pszczółka Bzyk poleciała do niej.
— Spróbuj lecieć wolniej — poradziła. — Słuchaj wiatru.
Wiatrek zawiał cicho i szepnął:
— Czuj moje tchnienie. One nie lubią hałasu.
Lila ćwiczyła. Najpierw machała skrzydełkami szybko i głośno. Potem zwolniła. Potem liczyła do trzech przed każdym ruchem. Każdego dnia ćwiczyła trochę dłużej. Czasem się śmiała, czasem robiła przerwę i odpoczywała na liściu.
Pewnego ranka spotkała na drodze małą biedronkę.
— Pokażę ci miejsce z najmiększymi płatkami — powiedziała biedronka. — Tam kwiaty lubią delikatność.
Lila poszła za nią. Z daleka zobaczyła wielki, żółty kwiat. Był trochę śpiący. Lila się bała, że znów za głośno.
Wzięła głęboki oddech. Przypomniała sobie radę Bzyka i szept Wiatrka. Powoli uniosła skrzydełka. Liczyła: raz, dwa, trzy. Pochyliła się lekko.
Lila w końcu wzbiła się w najcichszy lot nad kwiatami.
Jej skrzydełka poruszały się jak miękki oddech, a kwiaty powoli otworzyły płatki szeroko.
Kwiat uśmiechnął się żółtym środkiem. Pszczółka Bzyk zaprosiła Lilę do tańca. Biedronka siedziała obok i klaskała swoimi kropeczkami. Lila poczuła radość. Wszystkie kwiaty pachniały jeszcze piękniej.
Od tej pory Lila wiedziała, że czasem trzeba zwolnić i posłuchać. Kiedy leciała nad ogrodem, robiła to z delikatnością. Kwiaty zawsze chętnie przyjmowały jej odwiedziny.
I tak każdy dzień w ogrodzie był cichy, ciepły i pełen przyjaźni. Lila siadała na miękkich płatkach i opowiadała o swoich małych przygodach. Kwiaty słuchały i kołysały się razem z nią.







