Najcichsza wróżka w dolinie

W dolinie mieszkała mała wróżka o imieniu Szeptka. Miała błyszczące skrzydełka i kieszonkę pełną drobnych gwiazdek. Była bardzo cicha. Inne wróżki śpiewały, stukały patyczkami i śmiały się głośno. Szeptka mówiła prawie szeptem.
Pewnego wieczoru w dolinie miało być wspólne uspokajanie. Zwierzątka układały się do snu. Jeże zwinęły się w kulki, ptaki schowały główki pod skrzydła. Mały jelonek Miki nie mógł zasnąć. Skakał z miejsca na miejsce i płakał cichutko.
Wszystkie wróżki zebrały się wokół. Jedna powiedziała:
— Zaśpiewajmy kołysankę razem!
— Śpiewajcie głośniej — dodała druga.
Szeptka patrzyła na Mikiego. Bała się, że jej szept nie wystarczy. Chciała pomóc, ale myślała, że musi brzmieć jak inne wróżki. Wzięła głęboki wdech. Jej głos był miękki jak puch. Jej słowa były małe i delikatne.
Szeptka pochyliła się nad jelonkiem i wyszeptała:
— Mały Miki, zamknij oczka. Czuję twój oddech. Jest tu bezpiecznie.
Miki przetarł oczy. Usłyszał szept. Oddech zrobił się spokojniejszy. Szeptka zaczęła nucić cicho, tak cicho, że tylko liście i gwiazdy mogły słyszeć. Jej melodia była prosta i miękka. Jeden po drugim, zwierzątka zaczęły oddychać głębiej. Szmer wody, delikatny wiatr i szept Szeptki stworzyły spokojną kołysankę.
Jej cichy szept stał się najpiękniejszą kołysanką w dolinie.
Inne wróżki przysiadły blisko i słuchały w milczeniu. Zrozumiały, że czasem cisza pomaga bardziej niż głośne śpiewy. Miki ułożył głowę na mchu i zasnął z uśmiechem. Szeptka poczuła ciepło w sercu. Była potrzebna taka, jaka była.
Następnego ranka wszystkie wróżki przycupnęły przy Szeptce i zrobiły coś prostego — uśmiechnęły się. Szeptka uśmiechnęła się też. Wiedziała, że jej cichy głos ma moc, gdy jest pełen dobroci.
Szeptka zrozumiała, że bycie cichą może być wielką siłą.
Od tej pory zawsze, gdy ktoś potrzebował spokoju, szukano Szeptki. Ona siadała cichutko i wyszeptem pomagała zasnąć, znaleźć drogę lub poczuć się bezpiecznie. Dolina stała się miejscem, gdzie każdy mógł być sobą.



