Najcichsza przejażdżka

Lena miała mały, czerwony motor o imieniu Szeptuś. Szeptuś nie ryczał jak wielkie maszyny. On tylko delikatnie mruczał, jak kotek, kiedy jest zadowolony.
Pewnego popołudnia Ania, mała siostrzyczka Leny, spała w drugim pokoju. Babcia szeptała, żeby nie hałasować. Lena bardzo chciała pojeździć. Patrzyła na Szeptusia i myślała, czy da się pojechać tak, żeby nikt nie obudził Ani.
—Pojedziemy bardzo powoli — powiedział Szeptuś swoim miękkim głosem.
—Czy to będzie zabawa? — zapytała Lena.
—Będzie — odpowiedział Szeptuś. — Posłuchaj mnie.
Lena nacisnęła specjalny przycisk. Szeptuś zmienił dźwięk. Zamiast głośnego brzęczenia, był ledwie słyszalny, jak szept wiatru. Lena wsunęła nogi na pedały i ruszyła. Jechała bardzo powoli. Czuła wiatr we włosach i widziała, jak świat jest miły i spokojny.
Po drodze spotkali małego wróbelka, który siedział na płocie i patrzył smutno. Wróg hałasu często przeganiał ptaszka. Wróbelek nie śpiewał.
—Dlaczego nie śpiewasz? — zapytała Lena.
—Boję się hałasu — odpowiedział wróbelek cichutko.
Lena spojrzała na Szeptusia. Szeptuś skinął. Jechali jeszcze wolniej, bliżej ziemi. Lena zatrzymała się i podała wróbelkowi okruszek chleba. Ptasek dziobnął i nagle zaczął ćwierkać. Jego piosenka była taka delikatna, jakby tańczyła z liśćmi.
Lena uśmiechnęła się. Postanowiła jeździć cicho, żeby nie budzić siostrzyczki i żeby ptaszek mógł znowu zaśpiewać.
Wracali powoli do domu. Ania spała dalej. Babcia pomachała ręką i uśmiechnęła się do Leny. Szeptuś mruczał radośnie. Lena czuła ciepło w sercu. Była dumna, że potrafiła być delikatna i przyjazna dla innych.
—Do jutra, Szeptusiu — wyszeptała Lena, odkładając kask na półkę.
—Do jutra — odpowiedział Szeptuś.
W domu zrobiło się jeszcze bardziej spokojnie. Lena przytuliła Anię i usiadła z babcią. Po cichym dniu miała ochotę na sen. Świat był łagodniejszy, bo ktoś pamiętał, że można być miłym i cierpliwym.







