Motorek, który lubił spokojną jazdę

Mały motorek Miki lubił spokojną jazdę. Lubił ciche poranki, kiedy słońce budziło kwiaty, i powolne wieczory, kiedy liście szeptały na wietrze. Hania, która go prowadziła, śmiała się cicho i mówiła, że Miki ma miękkie serce i delikatny silnik.
Pewnego dnia w miasteczku zapowiedziano paradę motorów. Duże maszyny miały pojechać szybko, błyszczeć i grać głośne trąbki. Sąsiedni motorek, Grom, podjechał i zawołał:
– Pojedziesz z nami na szybką trasę?
Miki spojrzał na rozkrzyczany tłum i poczuł, że mu się robi gorąco w baku.
– Ja wolę spokojne drogi — odpowiedział cicho.
Hania pogłaskała go po baku.
– Możemy pojechać inaczej — wyszeptała. — Możemy jechać tak, jak lubisz.
Kiedy parada ruszyła, Grom pędził pierwszorzędnie. Wszyscy machali i klaskali. Miki pojechał powoli bokiem, przez park i wąskie uliczki. Taka trasa była dla niego dokładnie taka, jaka powinna być. Po drodze spotkał małego kaczora, który zgubił mamę i nie wiedział, gdzie iść. Miki zatrzymał się cicho i zapytał:
– Chcesz, żebym pomógł?
Kaczor zakwilił radośnie. Miki zrobił miejsce na chodniku i, jedząc trawę swoim powolnym rytmem, poprowadził kaczora do stawu. Potem zobaczył staruszkę z wielkim koszem kwiatów. Miki zwolnił i delikatnie zrobił jej miejsce, żeby mogła przejść bez pośpiechu. Dzieci krzyknęły z zachwytu, gdy Hania podała jednemu chłopczykowi krótką przejażdżkę, a Miki jechał spokojnie, słysząc w oddali wesołe bębny parady.
Na końcu trasy wszyscy spotkali się na rynku. Grom opowiadał o prędkości. Inne motorki chwaliły błyszczące malowania. Kaczor znalazł mamę, staruszka uśmiechała się z kwiatami, a chłopczyk spał spokojnie po krótkiej jeździe. Ludzie patrzyli na Mikiego i mówili:
– Jak miło, że ktoś jedzie tak spokojnie.
Hania przytuliła Mikiego do siebie. Motorek poczuł wtedy, że jego spokojna jazda też jest ważna i potrzebna innym.
Wieczorem, kiedy gwiazdy mrugały nad miasteczkiem, Hania i Miki wracali powoli do domu. Powietrze było miękkie. Miki mruczał cicho swoim spokojnym silnikiem, a Hania szeptała:
– Dziękuję, że byłeś sobą.
I tak motorek, który lubił spokojną jazdę, wiedział, że czasem najważniejsze rzeczy robi się powoli i z czułością.







