Miś i radość wspólnego ciepła

Mały miś obudził się pewnego chłodnego poranka. Powietrze było rześkie, a liście szeleściły cicho. Miś trząsł się lekko. Jego futerko było miękkie, ale poranek był zimniejszy niż zwykle.
Poszedł do polanki. Tam siedziała wiewiórka i zajączek. Obie przytulały się do swoich małych kocy. Ich noski były zimne, a łapki skulone.
„Jest mi zimno” — powiedział miś cicho.
„Mi też” — odrzekła wiewiórka.
„Może możemy coś zrobić razem?” — zapytał zajączek.
Miś rozejrzał się i zobaczył duże liście i miękkie mchy przy starym pniu. Miś przytulił do siebie swój grubawy szalik. Miał pomysł.
Zebrał liście i ułożył miękkie miejsce. Wiewiórka podała mały kocyk, a zajączek przytulił swoje uszy do misia. Usiadali bardzo blisko siebie. Ciepło ich ciał mieszało się z ciepłem szalika i mchu. Nikt nie siedział sam.
Miś zaczął nucić spokojną piosenkę. Wiewiórka dołączyła delikatnym gwizdaniem. Zajączek szeptał słowa. Ich buzie rozświetliły się uśmiechami.
Miś odkrył, że kiedy są blisko i dzielą ciepło, robi się nie tylko cieplej, ale i weselej.
Słońce wstało wyżej i promienie dotknęły ich puchatych pleców. Zrobiło się przyjemnie. Każde z nich poczuło, że nie jest już samo. Ciepło nie było tylko w futrach i kocykach. Było też w sercach.
Gdy powoli zaczęli ziewać, ułożyli się razem na miękkim mchu. Miś objął przyjaciół łapką. Wiewiórka przycisnęła główkę do misia. Zajączek schował nos pod ogonkiem.
Otuleni i spokojni, zasnęli uśmiechnięci. Las szeptał swoje spokojne piosenki, a na polance pozostało ciche, wspólne ciepło.






