Mikołaj, który lubił słuchać

Mikołaj mieszkał w małym domu przy parku. Każdego ranka siadał na schodku i nasłuchiwał. Słyszał krople deszczu, szum liści i rozmowy ludzi. Mikołaj najbardziej lubił słuchać, bo myślał, że dźwięki mają swoje opowieści.
Pewnego dnia w parku spotkał małą wiewiórkę, która wyglądała na zmartwioną. Mikołaj usiadł cicho obok i patrzył. Wiewiórka wskazała łapką na pustą dziuplę.
„Zgubiłam orzeszek” — powiedziała cichutko.
Mikołaj nie odpowiadał od razu. Najpierw wsłuchał się w jej chrapliwe oddechy i miękkie słowa. Potem zapytał spokojnie:
„Gdzie ostatnio byłaś z orzeszkiem?”
Wiewiórka opowiedziała o drzewie, o kamieniu i o skoku. Mikołaj posłuchał uważnie i znalazł mały orzeszek pod listkiem. Wiewiórka podskoczyła radośnie i przytuliła się do Mikołaja.
„Dziękuję” — szepnęła.
Następnie Mikołaj poszedł do przedszkola. Dzieci bawiły się głośno, a pani poprosiła, żeby ktoś pomógł znaleźć zgubionego misia. Kilkoro maluchów krzyczało w różnych kierunkach. Mikołaj ukląkł przy małym Tomku i zapytał spokojnie:
„Gdzie ostatnio trzymałeś misia?”
Tomek pokazał paluszkiem na półkę pod stolikiem. Mikołaj wsłuchał się jeszcze raz — usłyszał ciche szuranie. Wyjął misia spod dywanu i podał Tomkowi. Wszyscy klasnęli cicho.
Wieczorem, przy herbacie, babcia zaczęła opowiadać swoją bajkę. Mikołaj zamknął oczy i słuchał każdego słowa. Kiedy ktoś mówi, Mikołaj dawał mu czas i uwagę; wtedy ludzie czuli się lepiej.
Kiedy nadszedł sen, Mikołaj pomyślał o dźwiękach dnia. Były jak małe skarby. Uśmiechnął się i zasnął spokojnie, bo wiedział, że słuchanie pomaga tworzyć przyjaźnie i drobne cuda.






