Mikołaj i radość dawania

Mikołaj miał mały warsztat pełen kolorowych prezentów. Na stole leżało jedno maleńkie pudełeczko. Nikt go jeszcze nie otworzył. Mikołaj zastanawiał się, komu je podarować.
Elf Tulek podszedł cicho i uśmiechnął się. “Może komuś, kto dziś zapomniał o radości?” zapytał. Mikołaj skinął głową. Włożył ciepły płaszcz i wyszedł na błyszczący śnieg.
W wiosce spotkali małą Zosię. Stała przy płocie i trzymała w rękach jedną zagubioną rękawiczkę. Jej policzki były zaróżowione od zimna. Nie patrzyła w stronę przechodniów.
Mikołaj podszedł delikatnie.
– Dzień dobry, Zosiu, czy wszystko w porządku? — zapytał.
Zosia spojrzała nieśmiało.
– Zgubiłam jedną rękawiczkę. Jest mi zimno — odpowiedziała cicho.
Mikołaj wyjął z kieszeni pudełeczko. W środku była mała, miękka chusta w cieplej oranżowej barwie.
– To dla ciebie — powiedział i położył chustę na jej ramionach.
Zosia dotknęła materiału. Jej oczy zabłysły.
– Dziękuję — wyszeptała i uśmiechnęła się szeroko.
Tulek klasnął w dłonie i przyniósł kubek gorącej czekolady. Razem usiedli na ławeczce. Śnieg padał delikatnie, a latarnie rzucały ciepłe światło.
Mikołaj spojrzał na Zosię i poczuł coś przyjemnego w sercu. Największą nagrodą było widzieć czyjś uśmiech. Chusta nie była wielka, ale ogrzała nie tylko ramiona, lecz i serce.
Kiedy wracali do warsztatu, Mikołaj miał w kieszeni nową myśl. Dawanie może być małe i proste, a mimo to bardzo ważne. Szedł spokojnie, nucąc cichą melodię, i wiedział, że jutro znów znajdzie kogoś, komu podaruje odrobinę ciepła.







