Mały żółw z wielką cierpliwością

Mały żółw mieszkał przy małym stawie pod wielkim drzewem. Codziennie rano chodził wokół stawu i patrzył na wodę. Któregoś dnia znalazł małe ziarenko. Było takie malutkie i ciepłe od słońca. Mały żółw postanowił je posadzić.
Sąsiedzi patrzyli zdziwieni. Żabka skakała w trawie, a zajączek przyniósł listek.
— Posadź je tu! — powiedziała Żabka. — Może jutro wyrośnie roślina.
— Zróbmy szybciej! — zawołał Zajączek. — Kopmy i podlewajmy co chwila!
Mały żółw uśmiechnął się i delikatnie wsunął ziarenko do ziemi. Potem przykrył je liściem i odszedł na chwilę. Nie podlewał codziennie. Nie kopał głębiej. Siedział spokojnie na kamyku i obserwował.
Mały żółw miał wielką cierpliwość. Gdy Żabka przychodziła sprawdzić, mówił łagodnie:
— Cierpliwość pomaga nasionkom rosnąć.
Gdy Zajączek skakał niecierpliwie, żółw odpowiadał:
— Jeszcze trochę. Każda rzecz ma swój czas.
Dni mijały. Padał deszcz. Świeciło słońce. Inne zwierzątka bawiły się i zapominały o ziarenku. Czasami ktoś pytał, czy już coś widać. Mały żółw kiwnął głową i uśmiechał się dalej.
Pewnego ranka, kiedy rosa jeszcze świeciła na trawie, z ziemi wysunął się malutki zielony pęd. Przyjaciele zbiegli się cicho i patrzyli z zachwytem. Liść rozwinął się powoli, a potem drugi. Z każdym dniem roślinka stawała się silniejsza.
W końcu z ziemi wypuścił się zielony pęd, a przyjaciele uśmiechnęli się razem z nim. Żabka podała mu wodę z liścia, Zajączek przyniósł mały patyczek, żeby chronić młodą roślinkę. Mały żółw siedział obok i cieszył się spokojem.
Od tego dnia wszyscy wiedzieli, że warto czasem poczekać. Mały żółw nadal spacerował wokół stawu. Często siadał przy roślinkach i patrzył, jak rosną. Jego cierpliwość stała się małym, cichym cudem w ogrodzie. Przyjaciele uczyli się od niego, że dobre rzeczy przychodzą powoli i warto na nie poczekać.






