Mały samolot z wielkimi marzeniami

Mały samolot nazywał się Bąbelek. Mieszkał przy małym lotnisku. Każdego dnia patrzył, jak wielkie samoloty szybują wysoko. Bąbelek marzył, żeby polecieć bardzo, bardzo wysoko. Chciał zobaczyć chmury z góry i mrugającą daleko gwiazdę.
Pewnego poranka Bąbelek powiedział do chmury Puf:
– Chcę polecieć wyżej.
Puf odpowiedziała cicho:
– Poleć małymi skokami. Najpierw lekko, potem trochę wyżej.
Ptaszek Tosia siadał na płacie skrzydła i śpiewał:
– Nie spiesz się. Ja polecę z tobą i pokazę drogę.
Bąbelek próbował. Najpierw wzbił się nad pas startowy. Potem dotarł nad łąkę. Czuł wiatr i bał się trochę. Kiedy wiatr był silniejszy, zatrzymał się i odsapnął. Puf okryła go miękko. Tosia ćwierkała radośnie. Mały samolot nauczył się czekać i próbować znów.
Dni mijały. Bąbelek ćwiczył każdy poranek. Potem popołudniami opowiadał przyjaciołom swoje postępy. Przyjaciele cieszyli się razem z nim. Czasem spadła kropla deszczu i Bąbelek zatrzymał się, aż deszcz przestał padać. Czasem słońce świeciło mocniej i Bąbelek czuł ciepło pod skrzydłami. Każda próba dodawała mu odwagi.
Pewnego wieczoru, kiedy słońce robiło się mniejsze, a niebo nabierało kolorów, Bąbelek poczuł, że jest gotowy. Tosia poleciała obok. Puf uniosła go lekko. Bąbelek wzbił się wyżej niż wcześniej. Podleciał wyżej niż myślał i zobaczył pierwszą gwiazdkę. Jego serce zabiło radośnie.
Wrócił na lotnisko zmęczony, ale szczęśliwy. Przyjaciele przywitali go ciepło. Bąbelek usiadł i patrzył w niebo. Wiedział, że marzenia rosną, gdy ma się przyjaciół i trochę cierpliwości. Zamknął małe światełka i zasnął z uśmiechem.




