Mały samochodzik i wielka podróż

Mały samochodzik mieszkał w przytulnym garażu pod pachnącym drzewem. Każdego ranka włączał swój mały klakson i patrzył przez okno na daleką zieloną górkę. Marzył, żeby kiedyś pojechać aż na samą górę i zobaczyć świat z góry.
Pewnego słonecznego dnia postanowił wyruszyć. Zapakował kocyk, małą kanapkę i świecący kamyk na szczęście. Na antenie usiadła jego przyjaciółka, ptaszyna Kropka. Ptaszyna zaśpiewała wesołą piosenkę, a samochodzik poczuł, że może pokonać każdy zakręt.
Po drodze spotkali Pana Autobusa. Pan Autobus był duży i spokojny. Spojrzał na małego samochodzika i uśmiechnął się swoimi szerokimi reflektorami.
“Jedź powoli,” powiedział Pan Autobus.
“Nie martw się, jeśli będziesz zmęczony,” dodała Kropka. “Zawsze zrobimy przerwę.”
Mały samochodzik jechał przez łąkę. Wąska ścieżka skręcała, kwiaty dotykały mu lusterka, a motyl przysiadł na zderzaku. Nagle przed nimi była kałuża większa niż myśleli. Woda błyszczała jak lusterko nieba. Samochodzik zatrzymał się i poczuł małe zmartwienie.
Nie wiedział, czy przepłynąć kałużę. Bo był mały i nie zawsze miał silne silniki. Kropka przechyliła główkę i powiedziała spokojnie:
“Możemy pojechać bokiem, tam jest suchsza ścieżka.”
Pan Autobus zaproponował:
“Zrobię z tobą małą przerwę. Oddychaj głęboko i patrz na drogę.”
Mały samochodzik zaczął jechać powoli, czując jak koła łagodnie omijają wodę. Po chwili znów się uśmiechnął. W drodze spotykali uśmiechnięte owce, które machały łapami, i małą myszkę, która niosła plasterek sera. Wszyscy mówili ciepłe słowa. To dodawało małemu samochodzikowi odwagi.
Gdy podjechali na górkę, wiatr muskał dach, a świat pod nimi rozpościerał się szeroko i spokojnie. Samochodzik otworzył okno i poczuł ciepłe słońce na lakierze. Kropka zaśpiewała jeszcze raz. Pan Autobus zaparzył herbatę w termosie, a myszka podała kawałek sera.
Mały samochodzik spojrzał na przyjaciół i na dalekie pola. Poczuł radość i ciepło w środku. Zrozumiał coś ważnego: najpiękniejsza część podróży to to, co zobaczył i kogo spotkał po drodze.
Kiedy słońce zaczęło powoli chować się za drzewami, wrócili razem do garażu. Samochodzik zasnął na kocyku, a kamyk na szczęście błyszczał jeszcze przez chwilę. Śnił o następnej wycieczce, wiedząc, że z przyjaciółmi każdy zakręt staje się przygodą.





