Mały pociąg z wielkim sercem

Był sobie mały pociąg o imieniu Bąbelek. Jeździł po wąskich torach między domami, łąkami i stacją z kolorowym dachem. Bąbelek był niewielki, miał mlecznobiały dym i śpiewającą gwizdek. Najbardziej lubił pomagać innym.
Pewnego ranka pani z piekarni poprosiła go o pomoc.
– Czy możesz zawieźć koszyk z chlebem i bukiet kwiatów do babci na wzgórzu? – zapytała.
Bąbelek skinął malutkim dymkiem i ruszył w drogę.
Droga była słoneczna. Dzieci machały chusteczkami. Ptaszki ćwierkały. Bąbelek nucił cichą piosenkę. Nagle przy torach leżało duże, mokre drzewo. Wiatr zgubił gałąź i zablokowała przejazd. Bąbelek zatrzymał się i poczuł, że trochę mu smutno.
– Co teraz? – westchnął.
Obok podskoczył wiewiórek z koszykiem orzechów. Przysiadła mała dziewczynka i dwóch chłopców wyszło z ogródka. Wszyscy spojrzeli na drzewo i na koszyk z chlebem.
– Pomóżmy razem – powiedziała dziewczynka.
Dzieci zaczęły pchać gałąź. Wiewiórek ciągnął, a Bąbelek delikatnie odsunął wagony. Po chwili drzewo puściło i tor znów był wolny.
Bąbelek pojechał dalej. Kiedy dotarł na wzgórze, babcia czekała na schodkach z szerokim uśmiechem. Dzieci podały jej koszyk i bukiet. Babcia objęła Bąbelka za parę metalowych poręczy.
– Dziękuję wam wszystkim – powiedziała miękko.
Bąbelek poczuł ciepło w środku. Wiedział, że nawet mały pociąg może zrobić wiele, kiedy ma przyjaciół i chęć pomocy. Jego serce było naprawdę wielkie, bo dzielił się dobrem z innymi.
Wieczorem, kiedy słońce zaszło, Bąbelek wrócił na swoją stację. Dzieci ułożyły mały wianek z liści na jego dymku. Bąbelek zasypiał spokojnie, słysząc ciche „dobranoc” i myśląc, że jutro znów będzie mógł pomóc. Być dobrym razem było najpiękniejszą podróżą.







