Mały motor z wielką odwagą

Był sobie mały motor o imieniu Miki. Miki był czerwony i miał wesołe światełko. Lubił jeździć po parku i wozić listy dla sąsiadów. Każdego ranka machał kierownicą i witał się z ptakami.
Pewnego dnia pani Żółw poprosiła o pomoc.
„Czy ktoś może przywieźć dla mnie kwiatek?” — zapytała.
Miki bardzo chciał pomóc. Kwiat był delikatny, a droga prowadziła przez mały mostek nad strumykiem. Mostek był wąski i skrzypiący. Miki zrobił mały wdech i poczuł, że mu serduszko szybciej bije.
Przyjaciele przyszli mu pomóc. Stary Rowerek położył obok kawałek deski, a Mały Piesek podsunął mu kwiatek w doniczce. Pani Mechanik uśmiechnęła się i powiedziała:
„Jedź powoli. My tu jesteśmy.”
Miki spojrzał na mostek. Woda błyszczała. Deski skrzypiały. Bał się, że jest za mały. Ale pomyślał o pani Żółw i o kwiatuszku. **Miki zebrał odwagę i pojechał powoli przez mostek.** Koła lekko stuknęły o deskę. Przyjaciele trzymali się blisko. Nikt się nie spieszył. Nikt nie krzyczał.
Gdy Miki znalazł się po drugiej stronie, poczuł ciepło w środku. Kwiatuszek był cały. Pani Żółw podziękowała mu szerokim uśmiechem.
„Dziękuję, Miki. Jesteś bardzo odważny” — powiedziała.
Miki uśmiechnął się i pomachał światełkiem. Przyjaciele cieszyli się razem z nim. Wracali powoli, rozmawiając i śmiejąc się. Miki wiedział teraz, że czasem bycie małym nie przeszkadza w tym, by zrobić coś dużego i ważnego.
Na koniec wszyscy usiedli na trawie. Kwiatuszek pachniał miło. Miki zasnął z myślą, że jutro też znajdzie sposób, by komuś pomóc.





