Mały motor i wielka podróż

Mały motor Migo mieszkał w małym garażu przy domu Zosi. Każdego ranka lubił patrzeć przez okno na drogę. Marzył o wielkiej podróży, choć był mały i cichy. Zosia codziennie go dotykała po błotniku i mówiła cicho:
– Pojedziemy kiedyś razem daleko, Migo.
Migo mruczał jak silniczek i marzył.
Pewnego słonecznego dnia Zosia zapakowała plecak z kanapkami i przyniosła koszyk. Uśmiechnęła się do Miga.
– Jedziemy na łąkę, Migo. Chodź, zobaczysz motyle.
Migo poczuł radość, ale też małe drżenie w kole. Droga była długa. Przed nimi była pagórkowata ścieżka i kilka małych kałuż. Migo pomyślał, że może nie da rady. Zosia pogładziła go po baku.
– Razem damy radę — powiedziała spokojnie.
Po drodze spotkali ptaszka Kiki, który siadał na gałęzi i śpiewał.
– Proszę, lećcie ścieżką przy starej jabłoni, tam jest mniej kamieni — zaświergotał Kiki.
Migo skręcił delikatnie i poczuł się pewniej. Gdy zobaczyli dużą kałużę, Migo się zatrzymał. Była szeroka i błyszcząca.
– Pomogę ci — powiedziała Zosia i podsunęła deseczkę, żeby Migo przesunął się powoli.
Migo odetchnął i powoli przejechał. Koła pluskały cicho. Kiedy dotarli na połowę drogi, spotkali pana Tomka, który podlewał kwiaty.
– Świetna podróż — uśmiechnął się pan Tomek. — Możesz trochę odpocząć, napompuję ci koło.
Migo poczuł, jak jego małe serduszko metalowe bije szybciej z radości.
Na łące była trawa jak dywan i pachniały kwiaty. Motyle tańczyły nad koszykiem. Zosia rozłożyła kocyk i dali się słońcu. Migo poczuł przyjemne ciepło w baku. Spojrzał na Zosię i na Kiki, który usiadł obok.
Migo zrozumiał coś ważnego: choć był mały, odważył się wyruszyć i razem z przyjaciółmi dotarł dalej, niż myślał. A kiedy wieczór zbliżył się miękko, Zosia odpaliła lampkę i pocałowała Miga po baku.
– Dobranoc, Migo. Jutro znów pojedziemy — szepnęła.
W drodze powrotnej nie spieszyli się. Rozmawiali, śmiali się i zatrzymywali, żeby podziwiać zachód słońca. Migo czuł się dumny i spokojny. Wiedział, że największą radością jest podróż z kimś bliskim. Przyjaźń i odwaga pomogły mu przejść każdą kałużę, a jutro znów będą razem odkrywać nowe drogi.





