Mały krasnoludek z wielkim uśmiechem

Mały krasnoludek Jaś mieszkał pod czerwonym grzybkiem. Jaś miał wielki uśmiech, który świecił jak małe słońce. Każdego ranka uśmiechał się do kwiatów, do ptaków i do ślimaka na ścieżce.
Pewnego dnia Jaś nie znalazł swojej czerwonej czapeczki. Bez niej czuł się trochę zagubiony. Próbował się uśmiechać, ale uśmiech był mniejszy niż zwykle.
— Może pani Sowa widziała moją czapeczkę? — zapytał Jaś.
— Nie, Jaśku, widziałam ślady małych łapek przy strumieniu — odpowiedziała Sowa.
Jaś wyruszył na poszukiwanie. Spotkał Zajączka, który niósł koszyk pełen marchewek.
— Mogę ci pomóc? — zapytał Jaś i uśmiechnął się szeroko.
Zajączek uśmiechnął się też i razem przenieśli koszyk pod krzak. To sprawiło, że Jaś poczuł się lepiej.
Przy dużym kamieniu siedział Ptaszek. Jego wstążka zaplątała się w gałązkę.
— Trzymaj piórko, Jaśku! — zaświergotał Ptaszek.
Jaś delikatnie rozplótł wstążkę. Ptaszek poleciał wysoko i zawołał:
— Dziękuję! Szukaj dalej, może czapeczka jest nad stawem.
Przy stawie ślimak wspinał się powoli przez trawę.
— Popilnuj mnie chwilę, proszę — poprosił ślimak.
Jaś usiadł obok i czekał cierpliwie. Ślimak dotarł do liścia i pomachał czułkami.
W końcu wszyscy razem spojrzeli pod wielki grzyb. Tam, pod listkiem, leżała czerwona czapeczka. Była lekko udekorowana kropelkami rosy i małym kwiatkiem.
— Hura! — zawołali przyjaciele.
Jaś założył czapeczkę i uśmiech rozjaśnił mu twarz jak dawniej. Przyjaciele pomogli mu znaleźć czapeczkę, a każdy drobny gest sprawił, że uśmiech urósł jeszcze większy.
Wieczorem Jaś usiadł pod swoim grzybkiem. Gwiazdy błyszczały. Uśmiechnął się do wszystkich przyjaciół, którzy pomogli i do nocy, która przyszła spokojnie.





