Mały koń z wielkim sercem

W zielonej polanie mieszkał mały koń o imieniu Tuli. Był niski i delikatny. Miał miękkie, krótkie kopytka i dużą ciekawość świata. Najbardziej lubił pomagać.
Pewnego poranka Kaczątko zaczęło kwakać cicho. Zgubiło swój błyszczący kamyk, który nosiło zawsze przy pyszczku. Szukało go pod trawą i między kwiatkami, ale kamyk zniknął.
„Pomogę ci,” powiedział Tuli.
„Dziękuję, Tuli,” odpowiedziało Kaczątko i zaszeleściło skrzydełkami.
Tuli szukał wszędzie. Zobaczył, że kamyk wpadł na małą wysepkę pośrodku płytkiej kałuży. Tuli nie mógł jej przeskoczyć. Był za malutki, by dotrzeć na środek.
Tuli poczuł chwilę smutku. Potem przypomniał sobie, co mówiła mu mama: małe serce może robić wielkie rzeczy. Tuli miał wielkie serce i wiedział, że nawet małe kopytka potrafią pomagać.
Zaczął działać. Zebrał kilka płaskich kamyków. Niósł je powoli na brzeg. Położył je jeden przy drugim i zrobił z nich mały mostek. Kaczątko siedziało i podziwiało. Ptaszek przyleciał i podał piórko, które Tuli użył, by odsunąć trawę przy kamyku.
„Uważaj,” powiedział Ptaszek.
„Jestem ostrożny,” odrzekł Tuli.
Kiedy mostek był gotowy, Kaczątko przeszło po kamykach i dotarło do błyszczącego skarbu. Uśmiechnęło się szeroko i ucałowało Tuliego w pyszczek. Wszyscy w polanie byli zadowoleni.
Przyszła owieczka Ola i podała Tulowi soczyste liście. Gucio, mały koziołek, podskoczył z radości. Każdy miał coś małego do zrobienia. Razem stworzyli rozwiązanie.
Tuli poczuł ciepło w sercu. Nie był największy ani najsilniejszy. Miał jednak cierpliwość i chęć pomocy. Dzięki temu wszyscy byli szczęśliwi.
Gdy słońce robiło się miękkie i pomarańczowe, zwierzątka usiadły razem na trawie. Śpiewały cicho piosenkę o przyjaźni. Tuli położył główkę na łapce i zamknął oczy.
„Dobranoc,” szepnęły przyjaciele.
„Dobranoc,” odpowiedział Tuli, szczęśliwy, że mógł pomóc.
W polanie zapanowała cisza. Gwiazdy patrzyły z nieba. Mały koń z wielkim sercem zasnął spokojnie.






