Mały jeżyk z wielkim sercem

Jeżyk obudził się rano, przeciągnął się i wyszedł z domu pod liściem. Słońce świeciło delikatnie. W powietrzu pachniały jagody i trawa. Mały jeżyk lubił spokojne poranki. Lubił też pomagać przyjaciołom.
Na polanie spotkał Wróbelka. Wróbelek siedział pod krzakiem i wyglądał na zmartwionego. Obok leżała kolorowa latawiec z długim ogonem. Wiatr porwał go wysoko i zaplątał w gałęziach.
Jeżyk przybliżył się powoli. Nie spieszył się. Sprawdził, gdzie latawiec był zaczepiony. Jego kolce były małe i miękkie na końcach. Jeżyk nie chciał zrobić krzywdy latawcowi ani gałązce. Zauważył kij leżący niedaleko.
„Może spróbujemy razem?” zaproponował Jeżyk cicho.
„Tak, proszę” zaświergotał Wróbelek.
Jeżyk podniósł kij pyskiem. Kij był długi. Myszka, która przechodziła obok, pomogła przytrzymać końcówkę. Jeżyk delikatnie pchnął kijem. Kij dotknął ogona latawca. Powoli, bardzo powoli, latawiec przesunął się i odplątał z gałęzi. Wróbelek machnął skrzydełkami i usiadł na ziemi z uśmiechem.
Jeżyk cieszył się razem z przyjacielem. Wielkie serce biło mu w małej piersi.
Potem wszyscy usiedli na trawie. Jeżyk podzielił się jagodami, które zebrał wcześniej. Każdy dostał kilka smakowitych owoców. Wróbelek opowiedział, jak latawiec tańczył na wietrze. Myszka zaśpiewała krótką piosenkę.
„Dziękuję, Jeżyku,” powiedział cicho Wróbelek.
„Nie ma za co,” odpowiedział Jeżyk. „Lubię pomagać.”
Słońce powoli zniżało się ku zachodowi. Polana zrobiła się ciepła i spokojna. Przyjaciele rozeszli się do domków. Jeżyk wrócił pod swój liściasty dach. Ułożył się do snu z uczuciem radości.
Było dobrze wiedzieć, że mały jeżyk z wielkim sercem był blisko, gdy ktoś potrzebował pomocy.







