Mały jednorożec z tęczowym sercem

Mały jednorożec obudził się w miękkiej trawie. W środku jego piersi biło małe, ciepłe serce. Gdy myślał o czymś miłym, serce świeciło wszystkimi kolorami tęczy. Lubił patrzeć, jak światło tańczy wokół niego. Lubił też patrzeć, jak inni się uśmiechają.
Pewnego ranka w ogrodzie znalazł mały, szary kwiatek. Był przygarbiony i smutny. Mały jednorożec podszedł powoli. Bał się, że nie wie, co robić.
“Co się stało, mały kwiatku?” zapytał cichutko.
“Deszcz zabrał mi kolory…” wyszeptał kwiatek.
Jednorożec spojrzał na swoje tęczowe serce. Chciał pomóc, ale nie wiedział jak. Zaczął tańczyć i śpiewać, ale kwiatek dalej był szary. Przyszła mała sroczka. Usiadła obok.
“Spróbuj uśmiechnąć się do niego i posłuchać, co mówi,” poradziła sroczka.
Jednorożec uśmiechnął się miękko i usiadł obok kwiatka. Słuchał jego drobnego szeptu. Gdy podał mu swoje ciepło, serce w jego piersi zaczęło delikatnie świecić. Kolor wyszedł jak mały promyk i owinął łodyżkę.
Gdy mały jednorożec dzielił się dobrem, jego tęczowe serce rozświetlało wszystko dookoła.
Kwiat poczuł ciepło. Ramiona płatków wyprostowały się powoli. Pojawiły się pierwsze cieniutkie paski koloru. Mały jednorożec poczuł radość tak wielką, że mógłby poskakać do chmur. Sroczka zaświergotała radośnie. Obok przyszedł mały króliczek i przyniósł kropelkę rosy na liść.
“To piękne,” powiedział króliczek.
Mały kwiatek uśmiechnął się szeroko. Kolory wróciły powoli, jakby budziły się ze snu. Jednorożec nie został bohaterem wielkiej przygody. On po prostu był blisko, słuchał i dzielił się swoim ciepłem.
Wieczorem, gdy słońce powoli schodziło, jednorożec usiadł pod drzewem. Jego serce nadal świeciło, lecz teraz jaśniej niż rano. Wokoło wszystko miało trochę więcej barw. Mały kwiatek kołysał się spokojnie.
Najpiękniejsze tęcze powstają, gdy dzielimy się dobrem.






