Mały elf z wielkim sercem

W małej leśnej wiosce mieszkał Lulek, bardzo mały elf. Miał zielony kapelusz za duży o jeden guzik i nos, który rumieniał, gdy się śmiał. Lulek był cichy i spokojny, ale miał coś ważnego — wielkie serce.
Pewnego ranka lisek przyniósł wieści, że mała Myszka zgubiła swoją ulubioną chusteczkę. Chusteczka wpadła na gałąź wysoko nad ziemią. Myszka bardzo się martwiła. Była smutna i cicho popłakiwała. Lulek spojrzał w górę i poczuł, że chce pomóc.
„Spróbujmy razem” — powiedział Lulek.
„Ale ty jesteś taki mały” — powiedziała Wiewiórka.
„Małe nie znaczy bezradne” — odpowiedział Lulek i uśmiechnął się ciepło.
Lulek zebrał przyjaciół. Ptaszek rozbił miłe wieści o chusteczce, Wiewiórka pobiegła i przyniosła długą gałąź, a Jeż użyczył swoich kolczastych pleców jak małego stołka. Lulek stanął na plecach Jeża, złapał gałąź i delikatnie poruszył gałąź, by chusteczka spadła. Nie było pośpiechu. Wszyscy pomagali ostrożnie.
Myszka patrzyła i serce jej rosło. Gdy chusteczka spadła, Lulek schylił się i podał ją Myszce. Jej oczka rozbłysły. „Dziękuję” — wyszeptała, a jej głos brzmiał jak mały dzwonek. Przyjaciele klasnęli w liście.
Tego wieczoru, kiedy niebo zrobiło się różowe, Myszka tuliła swoją chusteczkę i myślała o tym, kto jej pomógł. Lulek usiadł obok, robiąc drobne kroki po mchu, i patrzył, jak przyjaciele rozmawiają i śmieją się cicho. Czuł radość w brzuchu, jakby ktoś dał mu ciepły kocyk.
„Dobrze jest być małym” — powiedział Lulek do siebie. „Dobrze jest mieć przyjaciół.” I wszyscy poszli spać spokojnie, wiedząc, że razem można rozwiązać nawet drobny kłopot.
Od tej pory w wiosce jeszcze częściej słyszano, jak Lulek pomaga i jak wszyscy sobie pomagają nawzajem. I kiedy ktoś czegoś potrzebował, nikt nie pytał, kto jest największy. Wystarczył mały krok, uśmiech i wielkie serce.







