Mały anioł z ciepłym uśmiechem

Mały anioł o imieniu Lulek mieszkał na miękkiej chmurce. Miał małe skrzydełka i bardzo ciepły uśmiech. Każdego wieczoru spoglądał w dół i nasłuchiwał, czy ktoś potrzebuje pomocy.
Pewnego wieczoru zobaczył dziewczynkę Zosię w swoim pokoju. Zosia szukała ulubionego misia pod poduszkami. Była trochę smutna, bo miś zawsze dawał jej odwagę do zasypiania. Kot Mruczek kręcił się wokół krzesełka i mruczał, ale misia nigdzie nie było.
Lulek cicho przysiadł na ramie okna. Jego uśmiech rozświetlił pokój jak mała lampka. Zosia spojrzała w stronę okna i przytuliła się do ramy łóżka.
„Kto tam?” zapytała cichutko.
„To ja, Lulek. Pomogę ci znaleźć misia,” odpowiedział aniołek i uśmiechnął się jeszcze szerzej.
Lulek rozwinął skrzydełka i lekkim podmuchem poruszył zasłonkę. Światło jego uśmiechu oświetliło kąty pod łóżkiem. Mruczek wskoczył tam i wyszedł z małym, pogniecionym misiem w zębach. Zosia zawołała z radością i od razu przytuliła swojego pluszaka.
Zosia uśmiechnęła się. Miś pachniał domem, a serce dziewczynki zrobiło się spokojne.
„Dziękuję, Lulku,” powiedziała szeptem. Mruczek zamruczał jakby mówił „ja też”.
Lulek pomógł Zosi poprawić kołderkę i ułożył misia obok jej policzka. Jego uśmiech był tak ciepły, że działał jak nocna lampka. Zosia poczuła, że wszystko jest bezpieczne. Oczy robiły się coraz cięższe.
„Dobranoc, Zosiu,” wyszeptał aniołek.
„Dobranoc, Lulku,” odpowiedziała Zosia i zamknęła oczka. Mruczek ułożył się na poduszce, a miś trzymał małą dłoń dziewczynki.
Lulek spojrzał jeszcze raz i odleciał na swoją chmurkę. Jego uśmiech zostawił w pokoju ciepło, które pomagało zasnąć.
W tej ciszy wszystko było spokojne. Mały anioł poleciał dalej szukać kogoś, kto potrzebuje ciepłego uśmiechu.







