Maleńkie światło w stajence

W zimową noc mała myszka Kropka cicho przemykała po słomie w stajence. Wszyscy spali. Na niebie świeciły gwiazdki, a w stajence pachniało siano i ciepłem.
Nagle Kropka zobaczyła małe, delikatne światełko przygniecione do ziarenka zboża. Migotało jak maleńka gwiazdka.
“Kim jesteś?” — zapytała Kropka.
“Jestem Światełko” — odpowiedział maleńki świetlik. — “Jestem bardzo malutki i trochę się boję.”
Kropka uśmiechnęła się i wzięła świetlika na łapkę. Chciała, żeby wszyscy mogli zobaczyć to ciepłe światełko. Ale światło było za słabe, by rozświetlić całą stajenkę.
“Pomóżmy mu” — powiedziała Kropka i pobiegła po przyjaciół.
Bruno, osiołek, podniósł głowę. Rózia, krowa, zamruczała cicho. Baranek podskoczył, a mały ptaszek usiadł na belce. Wszyscy przytulili się blisko, tworząc krąg z ciepła i szeptów.
“Zróbmy miejsce na światełko” — zasugerowała Kropka. — “Niech poczuje, że jest bezpieczne.”
Świetlik usiadł pośrodku słomianego kręgu. Ptaszek zaczął nucić cichą kołysankę. Bruno oddał trochę oddechu, Rózia podsunęła kłębek ciepłej sierści, a baranek przytulił swoje miękkie futerko.
Światełko poczuło spokój. Jego blask powoli rósł. Nie pękło na wielką lampę — pozostało maleńkie — ale teraz było widoczne dla wszystkich. Delikatne światło tańczyło po twarzach, po nosach i po poduszkach siana.
“Jak ładnie” — szepnęła Kropka. — “Wszyscy czujemy się cieplej.”
Świetlik odpowiedział cichutko:
“Wasze serca mnie ogrzały. Teraz mogę świecić.”
Małe światło nie zmieniło świata w blask, ale rozświetliło serca w stajence. Dziecięce rączki, sierść i piórka lśniły ciepłem przyjaźni. Wszystkie stworzenia poczuły spokój i radość.
Kropka przytuliła świetlika. Patrzyła, jak maleńkie światło tańczy jak gwiazdka tuż nad sianem. Wszyscy zasnęli spokojnie, a w stajence zrobiło się przytulnie i bezpiecznie.
Gdy dzielimy się dobrem, nawet maleńkie światło staje się wielkie.
Kropka zasnęła, a stajenka świeciła ciepłem przyjaźni.







